Rzym podziemny: co kryje się pod dzisiejszymi ulicami?

Rzym podziemny

Na Piazza Navona człowiek odruchowo patrzy w górę — na fasadę Sant’Agnese in Agone, na obelisk, na figury Berniniego udające od blisko czterech stuleci, że panują nad czterema kontynentami. Najważniejsza podpowiedź leży jednak pod nogami. Wydłużony, migdałowy kształt placu to nie kaprys barokowego urbanisty, tylko odcisk stadionu cesarza Domicjana, wzniesionego w I wieku. Podobnie jest w wielu miejscach Rzymu: dzisiejszy kościół stoi na wcześniejszym kościele, ten na rzymskim domu, dom na zasypanej uliczce, a pod uliczką wciąż płynie woda, której nikt nie zapraszał. Rzym podziemny nie jest drugim miastem zbudowanym według jednego planu — to archiwum, w którym nikt nigdy nie ułożył dokumentów chronologicznie. Pożary, powodzie, wojny i nowe inwestycje przemieszały karty, a kolejne pokolenia dopisywały własne rozdziały wprost na ruinach poprzednich. Czasem dosłownie.

Dlaczego starożytny Rzym znalazł się pod ziemią?

Najprostsza odpowiedź brzmi: bo miasto przez dwa tysiąclecia rosło w górę. Nie działo się to jednak równomiernie i nie wystarczy wyobrazić sobie, że rzymianie przez wieki wyrzucali gruz za okno, aż Koloseum zapadło się po kolana. Po pożarze albo zawaleniu ruiny zwyczajowo wyrównywano i wykorzystywano jako fundament kolejnej konstrukcji. Podmokłe doliny podnoszono, żeby ograniczyć skutki wylewów Tybru — rzeka, o czym boleśnie przekonywali się mieszkańcy jeszcze w XIX wieku, potrafiła zalewać centrum miasta regularnie. Do tego dochodziły osady naniesione przez powodzie, gruz budowlany, ziemia z wykopów i świadome podnoszenie poziomu ulic. W jednych dzielnicach różnica między antycznym a dzisiejszym poziomem gruntu wynosi kilka metrów, w innych kilkanaście. Nie istnieje jeden „poziom starożytnego Rzymu”, który dałoby się zaznaczyć równą linią na przekroju całego miasta.

Warto odróżnić trzy rodzaje rzymskich podziemi, bo mechanizm ich powstania bywa zupełnie inny:

  • budowle, które pierwotnie stały na powierzchni, lecz zostały zasypane lub obudowane — jak Stadion Domicjana czy część Domus Aurea;
  • dolne kondygnacje starszych budynków, nad którymi wzniesiono kolejne — jak w San Clemente czy w domach na wzgórzu Celio;
  • przestrzenie od początku pomyślane jako podziemne: katakumby, cysterny, kanały, kamieniołomy i niektóre sanktuaria.

To rozróżnienie nie jest drobiazgiem. Katakumby były podziemne od narodzin. Złoty Dom Nerona — nie. Gdy powstawał, zalewało go słońce, a z tarasów oglądano ogrody i sztuczne jezioro tam, gdzie później stanęło Koloseum. Dopiero następcy cesarza zamienili część jego pałacu w fundament pod nową inwestycję — i to jeden z ulubionych rzymskich manewrów: nie burzyć do końca, tylko przykryć i budować dalej. Ten sam mechanizm, w wersji miejskiej, opisuje zresztą osobny artykuł na rzym.it o wielkich powodziach Tybru — bo rzeka też regularnie „dopisywała” Rzymowi nowe warstwy, niekoniecznie za jego zgodą.

San Clemente: historia Rzymu opowiedziana schodami

Gdybym miał wskazać jedno miejsce, które najlepiej tłumaczy mechanizm narastania Rzymu, wybrałbym bazylikę San Clemente. Leży kilkaset metrów od Koloseum, ale wejście do niej przypomina bardziej podróż w czasie niż zwiedzanie kościoła. Zamiast przewracać kartki podręcznika, schodzimy po schodach.

Irlandzki dominikanin, który zaczął kopać

O istnieniu dolnej bazyliki zapomniano na stulecia. W 1857 roku przeor irlandzkich dominikanów, ojciec Joseph Mullooly, zauważył, że architektura kościoła nie tłumaczy wszystkiego, co widać w jego murach. Rozpoczął wykopaliska i odnalazł starszą bazylikę, a pod nią zabudowania rzymskie. Nie dysponował współczesną aparaturą ani zespołem specjalistów od każdej dachówki — miał za to upór, który w historii archeologii bywa narzędziem równie skutecznym jak georadar. Dzięki niemu San Clemente stało się najbardziej czytelnym przekrojem przez blisko dwa tysiące lat życia miasta.

Bazylika z XII wieku

Na obecnym poziomie ulicy stoi kościół wzniesiony na początku XII wieku. Absyda lśni złotą mozaiką, pod stopami układa się posadzka w stylu arte cosmatesca, a w prezbiterium wykorzystano marmurowe elementy wyposażenia ze starszej bazyliki. Już tutaj widać podstawową zasadę rzymskiej architektury: nic porządnego nie powinno się zmarnować, zwłaszcza dobry marmur.

Starszy kościół, którego nie rozebrano

Pod obecną bazyliką zachował się kościół zbudowany około 400 roku, w XI wieku ozdobiony freskami. Najsłynniejszy przedstawia legendę o Sisinniuszu, rzymskim urzędniku usiłującym pojmać świętego Klemensa.

W dolnej bazylice znajduje się też miejsce czczone jako grób świętego Cyryla, zmarłego w Rzymie w 869 roku współtwórcy misji wśród Słowian i twórcy głagolicy.

Starszy kościół około roku 1100 opróżniono z najważniejszego wyposażenia, wypełniono gruzem i wykorzystano jako podstawę nowej świątyni.

Mitreum z II wieku w najniższym poziomie bazyliki San Clemente w Rzymie
Mitreum na najniższym, rzymskim poziomie San Clemente — ołtarz z wizerunkiem Mitry zabijającego byka.

Mitreum i rzymskie budynki

Jeszcze niżej stoją zabudowania z I wieku. W części dawnego domu, w półpodziemnym kryptoportyku, pod koniec II wieku urządzono mitreum – miejsce kultu boga Mitry: wąskie ławy biegną wzdłuż ścian, a pośrodku stoi ołtarz z wizerunkiem Mitry zabijającego byka.

Po drugiej stronie zachowanej antycznej uliczki wznosi się potężny budynek z bloków tufu. Współczesne badania łączą go z cesarską mennicą działającą w tej okolicy, ale identyfikację trzeba traktować jako prawdopodobną, nie jako podpis zostawiony przez antycznego kierownika zakładu.

Na najniższym poziomie słychać płynącą wodę. Dodaje to miejscu atmosfery, ale jest też bardzo przyziemnym przypomnieniem, że archeologia podziemna walczy nie tylko z brakiem źródeł, lecz również z wilgocią, odpływami i prawami hydrauliki. W latach 1912–1914 trzeba było wykonać specjalny kanał odprowadzający wodę w stronę Koloseum, żeby najniższe kondygnacje nie zostały ponownie utracone.

Piazza Navona: barokowy plac na trybunach stadionu

Piazza Navona nie powstała po prostu „w miejscu” Stadionu Domicjana — jej kształt zachował plan antycznej budowli. Północny, zaokrąglony kraniec odpowiada łukowatemu zamknięciu stadionu, a długi bok placu biegnie wzdłuż dawnych trybun. Kamienice przez stulecia wrastały w rzymskie mury i opierały się na sklepieniach, na których niegdyś siedzieli widzowie. Stadion wzniesiono za panowania Domicjana i otwarto w 86 roku; miał około 275 metrów długości i 106 szerokości, a tradycyjnie przyjmuje się, że mieścił około 30 tysięcy osób. Służył greckim zawodom atletycznym — biegom, zapasom, boksowi i innym konkurencjom rozgrywanym w ramach igrzysk. Cesarz lubił kulturę grecką znacznie bardziej niż część rzymskich tradycjonalistów, których raziły zarówno obce obyczaje, jak i występy nagich atletów. Publiczność mimo to przychodziła — oburzenie moralne nigdy nie przeszkadzało rzymianom zająć dobrego miejsca na widowni.

Stadion to nie cyrk ani naumachia

Wbrew opisom powtarzanym w internecie, nie był to tor wyścigów rydwanów — stadion nie miał centralnej spiny, boksów startowych dla zaprzęgów ani rozmiarów Circo Massimo. Słowo „stadion” trzeba tu rozumieć w greckim sensie obiektu lekkoatletycznego.

Także opowieść o antycznych bitwach morskich na Piazza Navona miesza epoki: w XVII–XIX wieku plac rzeczywiście okresowo zalewano, tworząc latem płytkie „jezioro” dla zabawy i ochłody, ale to tradycja barokowego Rzymu zapoczątkowana za Pamphilich, nie kontynuacja rzymskich naumachii – spektakli wodnych urządzanych na wielkich basenach.

Arkady stadionu Domicjana zachowane pod Piazza Navona
Zachowane arkady dolnej kondygnacji Stadionu Domicjana, kilka metrów pod poziomem dzisiejszego placu.

Co można zobaczyć pod placem?

Najbardziej czytelne pozostałości znajdują się przy wejściu z Via di Tor Sanguigna 3, około 4,5–5 metrów poniżej dzisiejszego poziomu ulicy. Zachowały się arkady dolnej kondygnacji, fragmenty przejść i konstrukcji podtrzymujących widownię. To niewielka część ogromnego obiektu, ale wystarcza, by zrozumieć, że dzisiejsze kamienice nie otaczają przypadkowego placu — stoją na obrzeżu antycznej maszyny widowiskowej. I tu małe sprostowanie dla tych, którzy czytali starsze przewodniki: obszar bywał okresowo zamykany w związku ze sporami wokół koncesji, ale obecnie jest normalnie dostępny — codziennie w godzinach 10.00–19.00 (w soboty do 20.00), z audioprzewodnikiem i czasową wystawą, a zarządza nim na zlecenie Sovrintendenza Capitolina prywatny operator. To rzadki przypadek rzymskich podziemi, które nie wymagają wcześniejszej rezerwacji ani miesięcy oczekiwania — można tam po prostu wejść.

Nekropolia Watykańska: cmentarz pod kopułą świata

Jeśli San Clemente uczy czytać Rzym pionowo, Nekropolia Watykańska robi to samo z jeszcze większą stawką — bo na jej szczycie stoi kopuła Michała Anioła. Zacznijmy jednak od czegoś, co każdy widział na powierzchni, nie podejrzewając, że to najlepszy punkt wyjścia do opowieści o tym, co jest pod spodem: od obelisku na środku placu Świętego Piotra.

Obelisk, cyrk Nerona i cmentarz przy drodze

Obelisk, który dziś stoi w centrum owalnej kolumnady Berniniego, przez ponad tysiąc pięćset lat stał kilkadziesiąt metrów dalej — na spinie cyrku, który zaczął budować Kaligula, dokończył Klaudiusz, a do rozrywkowych celów wykorzystywał Neron. To właśnie tam, według Tacyta i tradycji chrześcijańskiej, w 64 roku ginęli chrześcijanie oskarżani po wielkim pożarze Rzymu o „nienawiść do rodzaju ludzkiego” — i tam, na Wzgórzu Watykańskim, miał ponieść śmierć apostoł Piotr. Obok cyrku, wzdłuż antycznej Via Triumphalis, ciągnął się zwyczajny rzymski cmentarz przydrożny — prawo zabraniało grzebania zmarłych w obrębie murów miasta, więc groby, tak jak przy Via Appia, rosły wzdłuż dróg wylotowych. To właśnie ten cmentarz, zasypany około 320 roku, gdy Konstantyn kazał zniwelować część wzgórza pod fundamenty pierwszej bazyliki, stał się Nekropolią Watykańską.

Mauzoleum Juliuszów i grób, którego szukano od stuleci

Pierwsze przypadkowe ślady nekropolii natrafiono już w XVI wieku — w 1547 roku, podczas prac fundamentowych pod nową bazyliką prowadzonych za czasów, gdy architektem budowy był Michał Anioł, robotnicy natknęli się na fragment bogato zdobionego grobowca. Opisał go skrupulatnie kanonik Tiberio Alfarano, ale na systematyczne wykopaliska trzeba było czekać do XX wieku. Zlecił je Pius XII w 1939 roku, kierując się skromnym, osobistym motywem: chciał spocząć możliwie najbliżej Piotra. Prace, prowadzone w czasie wojny i tuż po niej, odsłoniły rząd antycznych mauzoleów oznaczonych literami alfabetu, ustawionych wzdłuż dawnej uliczki cmentarnej — dziś idzie się nią dziewięć metrów pod posadzką współczesnej bazyliki.

Jeden z najmniejszych grobowców należał do rodziny Juliuszów — Iulii Palatiny i jej męża Maximusa, którzy pochowali tam swojego synka, zmarłego w wieku roku, dziewięciu miesięcy i dwudziestu dziewięciu dni. Mauzoleum uznaje się za jedyne w całej nekropolii w pełni chrześcijańskie: na sklepieniu Chrystus przedstawiony jest jako Sol Invictus (Niezwyciężone Słońce), wjeżdżający na niebo na kwadrydze białych koni, a na ścianie — Jonasz połykany przez potwora morskiego, z rękami uniesionymi w geście wołania o pomoc. To jeden z najstarszych zachowanych obrazów przedstawiających Chrystusa w rzymskiej sztuce funeralnej, i dobry przykład na to, jak ostrożnie pierwsi chrześcijanie musieli mówić o swojej wierze językiem obrazów zapożyczonych od pogan.

Najważniejsze znalezisko leżało jednak bliżej centrum. W trakcie wykopalisk natrafiono na skromny czerwony murek z I wieku — tak zwane Trofeum Gajusza, pierwszy, prymitywny monument wzniesiony dla upamiętnienia miejsca pochówku Piotra, wspominany już około 200 roku przez rzymskiego kapłana Gajusza jako punkt, który mógł pokazać każdy pielgrzym. Badaczka Margherita Guarducci, analizując przez lata graffiti nabazgrane przez pielgrzymów na sąsiednim murze, zidentyfikowała fragment z greckim napisem Petros eni — „Piotr jest tutaj”. Czy to rozstrzyga sprawę ponad wszelką wątpliwość? Środowisko naukowe od dekad dyskutuje, na ile identyfikacja Guarducci jest pewna, a na ile — bardzo przekonująca hipoteza. Watykan oficjalnie ogłosił w 1968 roku, że szczątki znalezione w pobliżu murku „z rozsądnym prawdopodobieństwem” należą do apostoła. To ostrożne sformułowanie jest tu ważniejsze niż mogłoby się wydawać — bo pokazuje różnicę między wiarą a archeologią, które w tym miejscu przez stulecia musiały się jakoś ze sobą dogadać.

Jak zwiedzić Scavi?

Nekropolia to jedno z niewielu miejsc w Rzymie, gdzie ograniczenie liczby zwiedzających nie jest marketingowym trikiem, tylko koniecznością konserwatorską. Wizytę — wyłącznie grupową i z przewodnikiem Ufficio Scavi — trzeba rezerwować z wyprzedzeniem przez formularz na stronie Fabbrica di San Pietro; w sezonie turystycznym oczekiwanie bywa liczone w tygodniach, czasem miesiącach. Zwiedzanie trwa około 90 minut, obowiązuje minimalny wiek (zwykle piętnaście lat) i bezwzględny zakaz fotografowania — ma to chronić delikatne malowidła, ale efekt uboczny jest taki, że z tego miejsca trzeba wyjść z pamięcią, nie z rolką zdjęć.
Wchodzi się od strony lewego skrzydła bazyliki, przez wąskie przejście w grubym na kilka metrów murze, i schodzi się do poziomu leżącego około dziewięciu metrów poniżej dzisiejszej posadzki — cztery metry niżej niż Groty Watykańskie, gdzie spoczywają papieże. Osobom, które wolą zacząć od czegoś prostszego, polecam najpierw wejście do samej bazyliki i wizytę przy grobie Jana Pawła II — dopiero potem, mając w głowie plan budowli nad ziemią, łatwiej ogarnąć to, co jest pod nią.

Zerknijcie na stronę, gdzie piszę o tym więcej -> Nekropolia Watykańska i grób św. Piotra

Pod kościołami, pałacami i kinem: inne twarze podziemnego Rzymu

San Clemente, Piazza Navona i Nekropolia Watykańska to najlepsze punkty wyjścia, ale podziemne miasto nie kończy się na trzech adresach. Każdy z poniższych obiektów pokazuje inny sposób, w jaki przeszłość została wchłonięta przez późniejszy Rzym.

Case Romane del Celio: od czynszówki do domu męczenników

Pod bazyliką Santi Giovanni e Paolo na wzgórzu Celio zachowały się pomieszczenia użytkowane i przebudowywane przez ponad cztery stulecia. Najstarsze partie należały do wielopiętrowej insuli z warsztatami i magazynami. W III wieku zabudowę połączono i przekształcono w elegancki dom, a kolejne przebudowy przyniosły bogato malowane wnętrza — motywy pogańskie sąsiadują tu ze scenami interpretowanymi w kontekście rozwijającego się chrześcijaństwa. Miejsce znane jest jako dom świętych Jana i Pawła, choć archeologia nie wręcza aktu własności z ich podpisami. Najciekawszy pozostaje sam okres przejścia: obrazy pogańskie i chrześcijańskie nie stoją tu po dwóch stronach barykady, tylko funkcjonują w tym samym późnoantycznym mieście, które zmieniało religię wolniej i bardziej niejednoznacznie, niż sugerują szkolne daty.

Strona: https://www.caseromanedelcelio.it/le-case-del-celio/

Vicus Caprarius: woda dziewięć metrów pod Fontanną di Trevi

Kilka kroków od Fontanny di Trevi można zejść do pozostałości rzymskiej zabudowy, odkrytej podczas przebudowy dawnego kina w latach 1999–2001. Około dziewięciu metrów pod ulicą zachowały się fragmenty kompleksu mieszkalnego oraz zbiornik rozdzielczy związany z Aqua Virgo — akweduktem, który od starożytności zaopatruje tę część miasta w wodę. Vicus Caprarius bywa reklamowany jako „Miasto Wody” i tym razem nazwa marketingowa nie jest przesadzona: wilgotne mury i dźwięk płynącej wody dobrze tłumaczą, że rzymskie akwedukty nie są wyłącznie malowniczymi ruinami na obrzeżach miasta. Część dawnego systemu wciąż pracuje w tkance współczesnego Rzymu — tą samą wodą, którą turyści wrzucają monety do Fontanny di Trevi kilkadziesiąt metrów wyżej.

Strona: https://www.vicuscaprarius.com/

Domus Aurea: pałac, który zamieniono w piwnicę

Złoty Dom Nerona jest przypadkiem szczególnym, bo jego pomieszczenia nie powstały jako podziemia. Po pożarze z 64 roku cesarz zbudował rozległą rezydencję z salami otwartymi na światło, ogrodami i sztucznym jeziorem w dolinie, którą później zajęło Koloseum. Po śmierci Nerona pałac rozebrano z cennych okładzin, częściowo zasypano, a pawilon na Oppiusie wykorzystano jako konstrukcję podtrzymującą Termy Trajana. Zasypanie — paradoksalnie — ocaliło większość dekoracji. Gdy pod koniec XV wieku zaczęto zapuszczać się do wnętrz, pomieszczenia przypominały groty, a artyści, wśród nich Pinturicchio i Rafael, kopiowali delikatne antyczne ornamenty. Od owych rzekomych grotte wzięła się nazwa „groteski”. Trudno o lepszy paradoks: styl, który ozdobił renesansowe pałace Europy, narodził się dzięki temu, że cesarski pałac przez stulecia brano za jaskinię.

Wnętrze Złotego Domu Nerona, Domus Aurea w Rzymie
Jedna z sal Domus Aurea — dziś podziemie, w czasach Nerona zalana słońcem sala pałacowa.

Strona: https://colosseo.it/area/domus-aurea/

Domus Romane pod Palazzo Valentini

Pod siedzibą władz metropolitalnych, tuż obok Forum Trajana i Kolumny Trajana, zachowały się pozostałości bogatych domów z mozaikami, prywatnymi łaźniami i systemem ogrzewania podłogowego. Zwiedzanie wykorzystuje światło i rekonstrukcje multimedialne, żeby odtworzyć ściany, posadzki i wyposażenie. Dla jednych będzie to pomocne, dla innych — zbyt teatralne. Same ruiny nie potrzebują jednak cyfrowego makijażu, żeby powiedzieć coś ważnego: reprezentacyjny pałac nowożytnego Rzymu stoi wprost nad reprezentacyjnymi domami Rzymu cesarskiego.

Strona: https://www.palazzovalentini.it/

Crypta Balbi: nie pałac, lecz historia jednego kwartału

Crypta Balbi to jedno z najcenniejszych laboratoriów archeologii miejskiej w Rzymie. Nie pokazuje pojedynczego wielkiego zabytku, tylko przemiany całego fragmentu miasta: od portyku związanego z teatrem Balbusa, przez warsztaty, domy i piece wapiennicze, aż po średniowieczne i nowożytne zabudowania tego samego kwartału. Można tu prześledzić, jak antyczne marmury trafiały do wtórnego użycia, a monumentalne centrum cesarstwa zamieniało się w zwyczajną dzielnicę rzemieślniczą. Placówka przez dłuższy czas ograniczała regularne zwiedzanie z powodu prac konserwatorskich, ale od 2025 roku wraca do życia w formule „otwartego placu budowy” — z zapowiedzianymi terminami wizyt prowadzonych przez personel muzeum. To dobry przykład na to, dlaczego informacje o rzymskich podziemiach starzeją się szybciej niż same zabytki: wilgoć, bezpieczeństwo konstrukcji i harmonogram wykopalisk mają tu ostatnie słowo, nie kalendarz wydawniczy przewodników.

Strona: https://museonazionaleromano.it/crypta-balbi/

Mitreum pod Circo Massimo: bóg w magazynie kostiumów

Jeśli mitreum w San Clemente wydaje się dobrze ukryte, to, co leży kilkaset metrów dalej, w cieniu Circo Massimo, bije je na głowę w kategorii nieoczywistej lokalizacji. W latach trzydziestych XX wieku, podczas prac adaptacyjnych w dawnym Pastificio Pantanella — młynie i makaroniarni przerabianych wtedy na magazyn scenografii i kostiumów Teatro dell’Opera di Roma — robotnicy natrafili na dobrze zachowany budynek publiczny z II wieku, leżący tuż przy krótszym boku Circo Massimo, w miejscu gdzie niegdyś mieściły się carceres, boksy startowe dla rydwanów. W III wieku wnętrze zaadaptowano na mitreum: zachowały się ceglane ławy dla wtajemniczonych, sala Patera oraz marmurowy relief z tauroktonią — sceną, w której Mitra zabija kosmicznego byka, otoczony przez słońce, księżyc i zwierzęta symbolizujące odradzający się świat.

Warstwa kultowa nie jest tu zresztą jedyna. Wcześniej, w tym samym rejonie dawnego Forum Boarium, istniał kult Herkulesa Zwycięskiego, prawdopodobnie sprowadzony przez greckich kupców handlujących u progu miasta jeszcze w epoce królewskiej. Dwa różne kulty orientalnego pochodzenia — jeden grecki, drugi perski — nawarstwiły się w tym samym punkcie miasta, dzielone od siebie kilkuset laty i kilkoma metrami ziemi. Dziś mitreum wciąż leży dosłownie pod czynnym magazynem operowym: żeby je zobaczyć, trzeba zejść po schodach obok Piazza della Bocca della Verità, w grupie nie większej niż dwadzieścia pięć osób i wyłącznie po wcześniejszej rezerwacji telefonicznej. Nikt nie sprzedaje tu wejściówek przez internet — trzeba po prostu zadzwonić, jak w latach osiemdziesiątych.

Strona: https://www.mitreodelcircomassimo.it/

Katakumby: podziemne cmentarze, nie kryjówki chrześcijan

Wczesnochrześcijański fresk Fractio panis w Kaplicy Greckiej katakumb Pryscylli w Rzymie
Fresk Fractio panis w Kaplicy Greckiej katakumb Pryscylli, jedna z najstarszych scen sztuki wczesnochrześcijańskiej.

Najtrwalszy mit głosi, że pierwsi chrześcijanie mieszkali w katakumbach i ukrywali się tam przed rzymską policją. Wizja jest filmowa, ale mało praktyczna — w wilgotnych, ciemnych korytarzach trudno przez dłuższy czas utrzymać liczną wspólnotę, a lokalizacja cmentarzy nie była dla władz żadną tajemnicą. Katakumby służyły przede wszystkim do grzebania zmarłych i sprawowania obrzędów pamięci. Powstawały poza obszarem miejskim, bo rzymskie prawo zabraniało pochówków w mieście — dokładnie ten sam powód, dla którego cmentarz przy Nekropolii Watykańskiej leżał wzdłuż drogi, a nie w środku metropolii. Galerie drążono w miękkich skałach wulkanicznych, a w ich ścianach wykuwano prostokątne nisze, loculi. Zamożniejsze rodziny korzystały z komór grobowych, cubicula, albo z większych grobów pod łukiem, arcosolia.

Nie były też wyłącznie chrześcijańskie. Podziemne nekropolie tworzyli również rzymscy Żydzi, a poszczególne rozwiązania architektoniczne wyrastały z szerszej kultury pogrzebowej cesarstwa. Chrześcijańska była treść wielu malowideł i napisów, nie sama umiejętność wykopania korytarza. Większość turystów jedzie na Via Appia do katakumb świętego Kaliksta albo świętego Sebastiana — i słusznie, bo to miejsca wybitne. Warto jednak spojrzeć dalej.

Duża strona o katakumbach rzymskich: https://www.rzym.it/katakumby-rzymskie/

Podziemny Rzym wciąż powstaje

Można odnieść wrażenie, że wszystkie wielkie odkrycia dokonały się w XIX wieku za sprawą duchownych z kilofem albo w XX wieku przy okazji budowy garażu. Nic podobnego. Każda głęboka inwestycja w centrum Rzymu jest dziś spotkaniem współczesnej inżynierii z archeologią. Najlepiej pokazuje to linia metra C: otwarte 16 grudnia 2025 roku stacje Porta Metronia i Colosseo/Fori Imperiali włączają znaleziska do przestrzeni transportowej i działają zarazem jako stacje-muzea. W rejonie Porta Metronia prace odsłoniły między innymi pozostałości zabudowań wojskowych z II wieku. Pasażer kupuje bilet na metro, a dostaje przy okazji lekcję archeologii — w Rzymie nawet komunikacja miejska nie potrafi ograniczyć się do przewożenia ludzi.

Budowa kolejnych odcinków pod historycznym centrum wymaga prowadzenia tuneli bardzo głęboko, pod warstwami archeologicznymi, oraz wcześniejszego badania przestrzeni przeznaczonych na szyby i stacje. Metro nie „zatrzymuje się przez zabytki” w prostym sensie — problemem są głównie miejsca, w których trzeba połączyć głęboki tunel z powierzchnią. Pod rzymską ulicą można przejść niżej niż starożytne miasto; znacznie trudniej przebić się przez dwa tysiące lat historii, żeby zbudować zwykłe schody ruchome.

Jak zwiedzać Rzym podziemny?

Nie warto próbować zaliczyć wszystkich podziemi w jeden dzień — po trzeciej wilgotnej galerii nawet świetnie zachowane rzymskie cegły zaczynają przypominać poprzednie świetnie zachowane rzymskie cegły. Lepszy jest wybór miejsc, które opowiadają różne historie. Dobry zestaw na pierwszy raz:

  1. San Clemente — żeby zobaczyć pionowy przekrój miasta od starożytności po średniowiecze;
  2. Piazza Navona i Stadion Domicjana — żeby nauczyć się czytać antyczny plan w kształcie współczesnego placu;
  3. Nekropolia Watykańska — żeby zobaczyć, jak cmentarz przy drodze stał się fundamentem pod największą świątynię chrześcijaństwa (wymaga wcześniejszej rezerwacji, więc warto zaplanować ją na początku pobytu w Rzymie);
  4. Case Romane del Celio albo Vicus Caprarius — żeby wejść do rzymskiej dzielnicy mieszkalnej;
  5. Jedna z mniej zatłoczonych katakumb, najlepiej Pryscylli lub świętych Marcelina i Piotra — żeby zrozumieć kulturę śmierci i narodziny sztuki chrześcijańskiej;
  6. Domus Aurea — żeby zobaczyć budowlę, która stała się podziemiem dopiero dzięki wielkiej operacji budowlanej następców Nerona.

W katakumbach przez cały rok panuje temperatura zbliżona do 13–16°C. Latem to przyjemna ulga przez pierwsze pięć minut, a potem kurtka przestaje wydawać się przesadą. Trzeba też liczyć się ze schodami, nierówną nawierzchnią, wąskimi przejściami i ograniczeniami dla osób o zmniejszonej mobilności. Do większości katakumb, do Nekropolii Watykańskiej i do Mitreum pod Circo Massimo wchodzi się wyłącznie z przewodnikiem — samodzielne zwiedzanie po prostu nie wchodzi w grę.

Informacje praktyczne

Godziny, ceny i zasady wejścia do rzymskich podziemi zmieniają się częściej niż historia samych obiektów — zwłaszcza w przypadku katakumb, Domus Aurea i miejsc otwieranych okazjonalnie. Poniższa tabela to punkt wyjścia do planowania, nie ostateczne źródło; przed wizytą zawsze warto sprawdzić stronę zarządcy.

MiejsceAdres / kontaktZasady zwiedzania
San Clemente — wykopaliskaPiazza di San Clementepon.–sob. 9.00–12.30 i 14.00–18.00; niedziele i święta 12.00–18.00; rezerwacja internetowa zalecana
Stadion DomicjanaVia di Tor Sanguigna 3codziennie 10.00–19.00, w soboty do 20.00; bilet z audioprzewodnikiem, bez wcześniejszej rezerwacji
Nekropolia Watykańska (Scavi)Ufficio Scavi, lewe skrzydło Bazyliki św. Piotratylko z przewodnikiem, rezerwacja z wyprzedzeniem (formularz online Fabbrica di San Pietro); ok. 90 minut, zakaz zdjęć, minimalny wiek
Case Romane del CelioVia del Clivo di Scaurozwykle 10.00–16.00, kasa zamykana godzinę wcześniej; rezerwacja zalecana
Vicus CaprariusVicolo del Puttarello 25wt.–niedz. 11.00–17.00; w weekendy i święta rezerwacja obowiązkowa
Domus AureaVia Labicana / Viale della Domus Aureaotwarta piątek–niedziela, wejścia na wyznaczone godziny; wcześniejszy zakup biletu wskazany
Domus Romane di Palazzo ValentiniVia Foro Traiano 85codziennie oprócz wtorku, wyłącznie w zorganizowanych turach
Mitreum pod Circo Massimookolice Piazza della Bocca della Veritàtylko grupowo, rezerwacja telefoniczna (060608), max 25 osób; bilet ok. 3–4 €
Crypta BalbiVia delle Botteghe Oscure 31częściowo dostępna w formule „otwartego placu budowy”; status i terminy do potwierdzenia przed wizytą
Katakumby PryscylliVia Salaria 430wt.–niedz. 9.30–13.00 i 14.00–17.00; tylko z przewodnikiem, ok. 13°C
Katakumby św. Marcelina i PiotraVia Casilina 641wejście wyłącznie z zarezerwowaną wizytą; zamknięte w czwartki oraz podczas okresowych przerw konserwacyjnych
Katakumby San PancrazioPiazza San Pancrazio 5/Dograniczone godziny wt.–czw., w pozostałe terminy po uzgodnieniu; latem zamknięte

Najczęstsze pytania

Dlaczego zabytki starożytnego Rzymu znajdują się pod ziemią?

Po pożarach, powodziach i zawaleniach ruiny często wyrównywano i wykorzystywano jako fundament nowych budowli. Poziom ulic podnosiły też osady rzeczne, ziemia i materiał budowlany. Proces przebiegał lokalnie, dlatego starożytne konstrukcje leżą dziś na różnych głębokościach.

Jak głęboko znajduje się starożytny Rzym?

Nie ma jednej głębokości. Pozostałości Stadionu Domicjana leżą około 4,5–5 metrów pod obecną ulicą, Vicus Caprarius około 9 metrów, a Nekropolia Watykańska także mniej więcej 9 metrów pod posadzką bazyliki. Wszystko zależy od ukształtowania terenu i historii danego miejsca.

Jakie są najciekawsze podziemia w Rzymie?

Na pierwszą wizytę warto wybrać San Clemente, Nekropolię Watykańską, Domus Aurea, Case Romane del Celio, Vicus Caprarius oraz jedną z katakumb. Każde miejsce pokazuje inny rodzaj podziemi: nakładające się kościoły, cmentarz pod bazyliką, zasypany pałac, rzymski dom, system wodny i miejsce pochówku.

Czy można zwiedzać Stadion Domicjana pod Piazza Navona?

Tak. Obszar archeologiczny jest otwarty codziennie w godzinach 10.00–19.00 (w soboty do 20.00), z wejściem od Via di Tor Sanguigna 3. W przeszłości bywał okresowo zamykany z powodu sporów o zarządzanie, dlatego przed wizytą warto krótko sprawdzić aktualny status.

Co znajduje się pod bazyliką San Clemente?

Pod bazyliką z XII wieku leży starszy kościół z około 400 roku, a niżej rzymskie budynki z I wieku, antyczna uliczka oraz mitreum urządzone pod koniec II wieku. W dolnej bazylice zachowały się średniowieczne freski i miejsce czczone jako grób świętego Cyryla.

Czy można zobaczyć grób świętego Piotra?

Tak, w ramach zorganizowanej wizyty w Nekropolii Watykańskiej (Scavi), pod warunkiem wcześniejszej rezerwacji przez Ufficio Scavi. Zwiedzanie prowadzi wyłącznie przewodnik, trwa około 90 minut i obowiązuje bezwzględny zakaz fotografowania.

Czy chrześcijanie ukrywali się w katakumbach?

Katakumby były przede wszystkim cmentarzami. Chrześcijanie odwiedzali groby, odprawiali obrzędy pamięci i czcili męczenników, ale nie mieszkali tam na stałe. W wyjątkowych okresach prześladowań mogły służyć jako doraźne schronienie, nie były jednak tajnymi podziemnymi miastami.

Które mniej znane katakumby w Rzymie warto zobaczyć?

Warto rozważyć katakumby Pryscylli przy Via Salaria, świętych Marcelina i Piotra przy Via Casilina oraz San Pancrazio na zachód od centrum. Żydowskie katakumby Vigna Randanini i chrześcijańska Commodilla są dostępne tylko w ramach uzgodnionych albo specjalnych wizyt.

Czy rzymskie podziemia są dostępne dla osób z ograniczoną mobilnością?

Dostępność jest bardzo zróżnicowana. Case Romane del Celio są w większości dostępne, natomiast wiele katakumb, San Clemente, Nekropolia Watykańska i inne historyczne podziemia mają strome schody, wąskie przejścia i nierówne podłoże. Warunki należy sprawdzić bezpośrednio u zarządcy przed rezerwacją.

Planujesz zejście pod ziemię w Rzymie? Nekropolia Watykańska, San Clemente czy mniej znane katakumby najlepiej zwiedza się z kimś, kto zna kolejność rezerwacji i wie, które wejście naprawdę działa w danym tygodniu. Chętnie oprowadzę Państwa po podziemnym Rzymie i pokażę szczegóły, które umykają samodzielnym zwiedzającym — zarezerwuj przewodnika po Rzymie.

Powiązane na rzym.it: Bazylika San Clemente · Fontanna Czterech Rzek · Wejście do Bazyliki Św. Piotra · Grób Jana Pawła II · Katakumby rzymskie · Via Appia Antica · Cmentarze rzymskie · Wielkie powodzie Tybru · Fontanna di Trevi · Kolumna Trajana.

Dodaj komentarz