Monte Cassino

Monte Cassino, Montecassino - cmentarz żołnierzy polskich

Historia opactwa Monte Cassino

Gdyby św. Benedykt z Nursji, uciekając około 529 roku od kłopotliwej sławy cudotwórcy w Subiaco, wiedział, na jak długą i burzliwą historię skazuje swoje nowe przedsięwzięcie, być może wybrałby spokojniejsze wzgórze. Miejsce, na którym stanął, nie było przypadkowe – wedle relacji Grzegorza Wielkiego stał tu wcześniej pogański ołtarz poświęcony Apollinowi, a Benedykt, z właściwą sobie stanowczością, kazał go zburzyć i na jego miejscu wznieść oratorium. Tak, w symbolicznym akcie zastąpienia jednego kultu drugim, narodziło się opactwo Monte Cassino – pierwszy dom zakonu benedyktynów i, jak lubią podkreślać sami mnisi, caput et mater omnium monasteriorum, głowa i matka wszystkich klasztorów Zachodu.

Opactwo zostało zbudowane na wzgórzu (516 m n.p.m.) z widokiem na dolinę rzeki Liri i jej dopływów Garigliano i Rapido, dominującym nad najważniejszym szlakiem komunikacyjnym między południową a środkową Italią. Szybko stało się centrum nauki i kultury, przyciągając uczonych i artystów z całej Europy. Mnisi z Monte Cassino byli znani ze swojej wiedzy na temat muzyki, literatury i sztuki, i odegrali ważną rolę w zachowaniu i rozpowszechnianiu wiedzy klasycznej w średniowieczu.

To właśnie tu, dla wspólnoty Monte Cassino, Benedykt spisał swoją słynną Regułę – zbiór 73 rozdziałów praktycznych wskazówek, jak żyć razem, modlić się, pracować i jeść zupę, nie doprowadzając się nawzajem do szału. Zasada „ora et labora” (módl się i pracuj) okazała się na tyle skuteczną receptą na przetrwanie w niespokojnych czasach, że w ciągu kilku stuleci rozprzestrzeniła się po całej Europie, a benedyktyni – zamiast być tylko pobożnymi pustelnikami – stali się najskuteczniejszymi rolnikami, bibliotekarzami i skrybami wczesnego średniowiecza. To w skryptoriach takich jak to na Monte Cassino mnisi żmudnie przepisywali teksty starożytnych autorów, ocalając je od zapomnienia w czasach, gdy niewiele kto poza klasztornymi murami potrafił w ogóle czytać. Z czasem przy opactwie rozwinęła się też szkoła medyczna, uznawana za zalążek słynnej później Scuola Medica Salernitana – dowód, że mnisi z Monte Cassino interesowali się nie tylko zbawieniem duszy, ale i całkiem przyziemną kondycją ciała.

Cztery zniszczenia i cztery odbudowy

Historia Monte Cassino to w istocie historia uporu graniczącego z przekorą. Opactwo było niszczone czterokrotnie i za każdym razem podnosiło się z gruzów – stąd jego dewiza Succisa virescit, „ścięty korzeń znów zakwita”. Najpierw, około 577 roku, klasztor spalili Longobardowie. Odbudowany w 718 roku, padł ponownie ofiarą najazdu Saracenów w 883 roku. Trzecie zniszczenie przyszło od samej ziemi: w 1349 roku trzęsienie ziemi zrównało budowle z gruntem, a odbudowany w XVII i XVIII wieku klasztor zyskał barokowy przepych, jaki podziwiamy dziś. Czwartego zniszczenia dokonali w lutym 1944 roku sojusznicy walczący z faszyzmem – ale o tej historii, znacznie krwawszej niż poprzednie trzy, opowiemy osobno.

Odbudowa zajęła dekadę i była finansowana przez włoski rząd; przy pracach, na ile się dało, wykorzystano ocalałe fragmenty marmurów i posadzek. W 1964 roku papież Paweł VI ponownie konsekrował świątynię i ogłosił św. Benedykta patronem Europy – tytuł, który dziś brzmi niemal jak ironia losu, biorąc pod uwagę, ile razy ten kontynent postarał się zrujnować dzieło swojego patrona. Dziś opactwo jest znów żywym klasztorem benedyktyńskim, muzeum i jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych środkowych Włoch.

Bitwa pod Monte Cassino (1944)

Bitwa o Monte Cassino była jedną z najważniejszych batalii II wojny światowej. Miała miejsce od stycznia do maja 1944 roku na Półwyspie Apenińskim. Bitwa została stoczona przez aliantów i mocarstwa Osi o kontrolę nad Linią Gustawa, linią obronną w środkowych Włoszech, która biegła od Morza Tyrreńskiego do Adriatyku.

Bitwa o Monte Cassino była długa i krwawa. Teren był nierówny i silnie ufortyfikowany, a Niemcy okopali się głęboko. Oddziały alianckie musiały walczyć o przejście doliną rzeki Liri, podmokłą i zaminowaną, oraz o wejście na wzgórze, na którym stoi klasztor, często w obliczu silnego ostrzału artyleryjskiego i ataków snajperów.

Bitwa toczyła się w czterech fazach.
Pierwsza faza, która rozpoczęła się w styczniu 1944 roku, była nieudaną próbą oddziałów amerykańskich przełamania Linii Gustawa w dolinie rzeki Liri oraz podobnie nieudaną próbą zdobycia klasztoru przez żołnierzy z korpusu brytyjskiego.
Druga faza, która rozpoczęła się 15 lutego, to bombardowanie klasztoru i próba przełamania linii frontu na całej długości – ona również zakończyła się niepowodzeniem.
Trzecia faza, która rozpoczęła się 15 marca od wielkiego bombardowania miasta i klasztoru, była próbą zdobycia miejscowości Cassino i klasztoru przez Nowozelandczyków.
Czwartą fazą, która rozpoczęła się 11 maja, był frontalny atak wszystkich oddziałów alianckich (amerykańskich, brytyjskich, francuskich i polskich) na całej długości frontu od Morza Adriatyckiego aż po wzgórza za klasztorem Monte Cassino. Udany szturm polskich oddziałów na opactwo doprowadził do jego zdobycia 17 maja 1944 r.

Warto rozłożyć na czynniki pierwsze samo zdobycie wzgórza przez Polaków, bo w podręcznikowej wersji ginie ono zwykle w jednym zdaniu o „szturmie”. W nocy z 11 na 12 maja żołnierze generała Andersa ruszyli z pozycji wyjściowych – pechowo akurat w momencie, gdy Niemcy zmieniali warty na linii frontu, więc zamiast jednej obrony natrafili na dwie nałożone na siebie. Naprzeciw Polaków stanęła między innymi 1. Dywizja Pancerno-Spadochronowa „Hermann Göring” – ta sama formacja, która kilka miesięcy później brała udział w tłumieniu powstania warszawskiego. Po kilku dniach krwawych, wyniszczających walk o wzgórze 593 i farmę Albaneta, dopiero rankiem 18 maja żołnierze 3 Dywizji Strzelców Karpackich zdobyli szczyt – w samym klasztorze zastali już tylko szesnastu rannych żołnierzy niemieckich, którzy oddali się do niewoli. Cztery miesiące walk kosztowały 2 Korpus Polski życie 281 oficerów i 3503 żołnierzy.

Kontrowersja bombardowania: legenda i fakty

Tu przechodzimy do jednego z najsmutniejszych paradoksów tej wojny. Alianccy dowódcy zbombardowali klasztor 15 lutego 1944 roku w przekonaniu, że Niemcy wykorzystują go jako punkt obserwacyjny. Problem w tym, że – jak ustalili historycy po latach, opierając się między innymi na zeznaniach ocalałego mnicha Martino Matronoli – żadnego niemieckiego żołnierza w samym opactwie nie było, poza sanitariuszami odwiedzającymi rannych. Niemcy respektowali strefę bezpieczeństwa wokół murów, choć bezczelnie okopali się tuż za nią. Efekt bombardowania okazał się gorzko ironiczny: dopiero zamieniwszy klasztor w stertę gruzu, alianci ułatwili Niemcom zadanie, bo ruiny dawały znacznie lepszą osłonę dla karabinów maszynowych niż nietknięty budynek. Innymi słowy, zniszczono zabytek liczący sobie czternaście wieków, żeby stworzyć fortecę, której wcześniej tam nie było.

Bitwa o Monte Cassino była znaczącym zwycięstwem aliantów. Pozwoliła im przełamać Linię Gustawa i ruszyć w kierunku Rzymu. Podniosła również morale wojsk alianckich, które od wielu miesięcy tkwiły w martwym punkcie Włoch. Zwycięstwo to miało jednak wysoką cenę. Bitwa trwała cztery miesiące, a obie strony poniosły ciężkie straty. Niemcy stracili ponad 20 000 ludzi, a alianci ponad 55 000 ludzi.

Dla Polaków, od czasów bitwy z 1944 roku, Monte Cassino to ziemia, która „do Polski należy, choć Polska daleko jest stąd”. Pamięć w naszym kraju o tym tragicznym wydarzeniu, o jej ofiarach i bohaterstwie żołnierzy Drugiego Korpusu zaważyła na zawsze na obrazem tego miejsca w naszej narodowej wyobraźni. Monte Cassino to dla nas bitwa, Monte Cassino to dla nas cmentarz żołnierzy polskich we włoskiej miejscowości Cassino. Nie dziwi zatem fakt, że ten punkt na mapie jest miejscem, które pragną zobaczyć wszyscy Polacy.

Dla Włochów batalia z 1944 roku to tylko fragment długiej historii najważniejszego opactwa benedyktyńskiego Europy – miejsca pochówku świętego rodzeństwa: Benedykta i Scholastyki.

Cmentarz polski na Monte Cassino

Polski Cmentarz na Monte Cassino jest przejmującym i uroczystym hołdem dla męstwa i poświęcenia polskich żołnierzy z Drugiego Korpusu Polskiego. Położony na zboczu wzgórza 593, na tak zwanej „Dolinie śmierci” z widokiem na klasztor benedyktyński, cmentarz jest miejscem ostatecznego spoczynku ponad tysiąca polskich żołnierzy, którzy stracili życie podczas zaciętych walk o Monte Cassino i okolice.

Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie” – taki napis – nawiązujący do poświęcenia Spartan poległych w walce z Persami w Wąwozie Termopilskim – widnieje na posadzce cmentarza. Otacza on kamienny krzyż Virtuti Militari z płonącym zniczem – symbolem naszej wdzięczności dla bohaterów tamtych dni.

Cmentarz polski na Montecassino

Na cmentarzu pochowano trzy osoby, które przewodziły oddziałom polskim pod Monte Cassino: głównodowodzącego Drugiego Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa (grób z 1970 r.), gen. Bolesława Ducha, dowódcę 3 Dywizji Strzelców Karpackich oraz biskupa polowego Józefa Gawlinę (grób z 1965 r.), który był katolickim kapelanem generalnym Drugiego Korpusu. W 2011 roku, razem z gen. Andersem złożono szczątki jego żony Ireny.

Listę wszystkich żołnierzy polskich pochowanych na cmentarzu możecie znaleźć tu -> http://cmpi.fondazionemm2c.org/pl/schemat-cmetnarza-monte-cassino/cemetary/1.html

Tuż za pierwszą bramą wejściową na obszar parku cmentarnego, na początku długiej alei prowadzącej do głównej części nekropolii, po lewej stronie, znajduje się Sala Pamięci Drugiego Korpusu Polskiego, zainaugurowane 17 maja 2014 r. z okazji 70. rocznicy bitwy o Monte Cassino, powstałe dzięki inicjatywie „Związku Polaków we Włoszech” we współpracy z Ambasadą RP w Rzymie.

Cmentarz polskich żołnierzy jest jednym z trzech dużych cmentarzy wojennych w miejscowości Cassino. W samej miejscowości znajduje się cmentarz ok. 5 tysięcy żołnierzy brytyjskiej Wspólnoty Narodów (Nowozelandczycy, Hindusi, Kanadyjczycy), a na północ od Cassino w miejscowości Caira spoczywa 20 tysięcy żołnierzy wojsk niemieckich.

Najczęściej zadawane pytania

Czy warto jechać na Monte Cassino tylko na cmentarz, bez zwiedzania klasztoru?

Zdecydowanie tak, cmentarz jest bezpłatny i otwarty codziennie od 8.15 do zmroku, niezależnie od godzin klasztoru. Wielu Polaków przyjeżdża wyłącznie po to, by odwiedzić grób generała Andersa i oddać hołd żołnierzom 2 Korpusu, nie wchodząc już do samego opactwa.

Czy w klasztorze zachowało się coś z okresu przed 1944 rokiem?

Niewiele, ale to, co się zachowało, ma ogromną wartość symboliczną. Przetrwała między innymi cela św. Benedykta w najstarszej części kompleksu oraz grobowiec świętego i jego siostry Scholastyki w krypcie. Cała reszta – łącznie z barokowym wystrojem bazyliki – jest powojenną, bardzo wierną rekonstrukcją, częściowo z odzyskanych z gruzów fragmentów marmurów.

Czy to prawda, że w klasztorze rzeczywiście nie było Niemców podczas bombardowania?

Historycy są w tej kwestii dość zgodni: w samym budynku opactwa nie stacjonowały regularne oddziały niemieckie, choć wojska niemieckie okopały się tuż za linią murów. Ironia losu polega na tym, że dopiero ruiny powstałe po bombardowaniu okazały się dla Niemców znacznie lepszą pozycją obronną niż nietknięty budynek.

Ile trwa wycieczka na Monte Cassino z Rzymu?

Licząc dojazd, zwiedzanie klasztoru i cmentarza oraz powrót, warto zarezerwować na to co najmniej 6-7 godzin, niezależnie od tego, czy jedzie się samochodem/taksówką, czy pociągiem i autobusem lokalnym.

Czy warto wybrać się na Monte Cassino zamiast do innych miejscowości w okolicach Rzymu?

To zależy od zainteresowań. Jeśli szuka się historii wojennej i polskich śladów we Włoszech, Monte Cassino jest wyborem oczywistym i bez konkurencji. Jeśli natomiast zależy Wam bardziej na antyku czy krajobrazie, ciekawą alternatywą będą Ostia Antica albo etruskie nekropolie w Tarquinii i Cerveteri.

Dojazd z Rzymu do Monte Cassino

Monte Cassino trzeba zobaczyć! Jednodniowa wycieczka z Rzymu jest dość łatwa do przygotowania i zrealizowania.

Najlepiej jest wynająć taksówkę z polskojęzycznym kierowcą, który zawiezie Was bezpośrednio do klasztoru benedyktyńskiego Monte Cassino i na cmentarz żołnierzy polskich.
Typowa wycieczka z centrum Rzymu zajmuje zwykle ok. 7h.
Koszt wynajmu: taksówka max. 3 osoby = 350 euro, minivan max. 7 os. = 450 euro.
Tu możecie złożyć zamówienie wycieczki na Monte Cassino -> https://www.rzym.it/wynajem-pojazdow-z-kierowca/

Możecie też skorzystać z transportu kolejowego. Każdego dnia z rzymskiej stacji głównej ROMA TERMINI odjeżdża aż 25 pociągów na dobę w kierunku CASSINO – NAPOLI (uwaga, żeby się nie pomylić, bo istnieje inna linia do NAPOLI przez miejscowość Formia). Niektóre z nich pokonują dystans ok. 130 km w 1 godz. i 20 min. Bilet w jedną stronę pociągiem regionalnym (treno regionale) kosztuje 8,40 euro (2 klasa); nie ma niestety zniżek dla dzieci…

Ze stacji kolejowej w Cassino do klasztoru na szczycie góry Monte Cassino można dojechać autobusem linii MASTRANTONI (1,0 euro/osoba) lub taxi za ok. 25 euro w jedną stronę.
Wijąca się po stromym stoku droga to prawdziwa przygoda zapierająca dech w piersiach. Wspaniała panorama na dolinę rzeki Liri wynagrodzi wam trudy podróży…

Autobus MASTRANTONI wyjeżdża do klasztoru tylko trzy dziennie z pobliża dworca kolejowego w Cassino o godzinach: 9.55, 11.30, 15.00; wraca z klasztoru Montecassino w godzinach: 10.10, 11.45, 16.55

Godziny otwarcia cmentarza polskiego i klasztoru na Monte Cassino

Cmentarzy polski jest czynny codziennie od godziny 8.15 do zmroku.

Klasztor benedyktyński na Monte Cassino rygorystycznie zachowuje następujące godziny otwarcia:

Od 1 listopada do 31 marca (okres zimowy)
Poniedziałek – Sobota 9:30 – 16:50
Niedziela 9:30 do 17:15

Od 1 kwietnia do 31 października (okres letni)
Codziennie od 9.30 do 18.30.

Msze niedzielne: 10.30 – 12 (śpiewane – chór gregoriański)

W niedziele i główne święta kościelne, w czasie trwania ceremonii religijnych, wejście do klasztoru jest ograniczone do samej bazyliki. W czasie trwania nabożeństw nie można zwiedzać bazyliki.

Uwaga na odpowiedni ubiór! Istnieje zakaz wchodzenia do klasztoru dla osób ubranych tylko w krótkie spodnie, minispódniczki, krótkie koszulki bez rękawów.

Muzeum opactwa w okresie letnim zachowuje godziny otwarcia klasztoru, w okresie zimowym czynne jest wyłącznie w niedziele i główne święta kościelne.

Adres klasztoru Monte Cassino

Abbazia di Monte Cassino
I-03043 Cassino FR
Tel.: 0776311529
E-mail: info@abbaziamontecassino.org
Web: https://www.abbaziamontecassino.org/

Powiązane

  • Grobowce etruskie w Tarquinii i Cerveteri – inna całodniowa wycieczka z Rzymu, tym razem w głąb antyku
  • Tivoli – willa Hadriana i Villa d’Este, klasyczna alternatywa dla wycieczki poza Rzym
  • Castel Gandolfo – letnia rezydencja papieży nad jeziorem Albano
  • Ostia Antica – rzymski port, dla tych, którym bliżej do starożytności niż do XX wieku
  • Watykan – bazylika św. Piotra, gdzie spoczywa Jan Paweł II, patron wielu polskich pielgrzymek do Włoch

14 komentarzy do “Monte Cassino”

  1. W maju tego roku byłam w Rzymie,wybrałam się na Monte Cassino.Z dworca Termini pociągiem (8.20 euro) wyjechałam o 8:00 i o 9:42 byłam w Cassino.O 10:00 odjeżdżał autobus na MonteCassino(przystanek po drugiej str.ulicy naprzeciwko dworca),Autobus powrotny jest o 13,a następny dopiero o 17:10.polecam.

  2. Witam was,

    sama wybieram się za 2 tygodnie do Rzymu :))) Monte Cassino również wpięłam w plan wycieczki. Skontaktowałam się z miejscowym hotelem w Cassino i podali mi godziny odjazdu autobusu:
    z Cassino na wzgórze: 9:40, 11:40, 15:40
    ze wzgórza na dół: 10:00, 12:00, 17:00.

    • Witam ponownie,
      po powrocie z pięknego Rzymu i po odwiedzinach Monte Cassino chciałam nanieść poprawki odnośnie wyżej podanych informacji dotyczących godzin odjazdów autobusów.Jednak informacja od pana z hotelu nie do końca się zgadzała z prawdą.
      Autobus na wzgórze jest na pewno o 10:00 i powrotny ze wzgórza o 12:50, a następny aż o 17:00.

      Wrażenie oczywiście wspaniałe, jednak strasznie ciężko jest się porozumieć z kimkolwiek w j. angielskim. Z ok. 15 osób które stały z nami na przystanku, nikt nie mówił po angielsku. Co więcej, nigdzie nie ma rozkładów jazdy czy informacji jaki autobus, gdzie i o której. A poza tym to wspaniale 🙂

  3. Byłem w Cassino w ostatnią sobotę. Wyjazd z Termini 12:47, czas podróży ok. 2h. Autobus jechał o 15:30 (przystanek naprzeciw dworca, po drugiej stronie ulicy), bilet 80 centów. Do klasztoru jedzie się jakieś 15 minut. Powrót 16:55. Czasu starczy na zobaczenie cmentarza i szybkie zwiedzenie klasztoru. W środku są do kupienia specjały od benedyktynów, polecam nalewki 😉

  4. Byłyśmy tam 9 lipca. Upał. Dojechałyśmy pociągiem z Termini (ponad 2 godziny). Wychodzimy z dworca, rozglądamy się – jest południe. Autobus na górę z klasztorem – odjechał pewnie o 9. Nie ma żadnej informacji. Nie ma taksówki. Na planie miasta wypatrzyłyśmy polski cmentarz. Idziemy, jak nam się wydawało, w dobrym kierunku. Idziemy, leziemy, wleczemy się…. Kluczymy. Pytamy w jednym z hoteli, jak daleko do cmentarza? Pan informuje nas, że teraz cmentarz zamknięty do 15.30. Spotkani Słowacy też zdezorientowani, nie wiedzieli, że cmentarz jest tak wysoko usytuowany, myśleli, że w drodze do Kalabrii, zajrzą do Cassino i go odwiedzą. Wracamy na dworzec, szukamy przystanku autobusowego, z ktorego ma o 15.30 odjechać ten drugi w ciągu dnia autobus na Monte Cassino. Czekamy, Słowacy z nami. Nie przyjechał. Na szczęście mignęła nam (pierwsza tego dnia!) – taksówka. Skręciła na dworzec, my za nią. Za 40 euro wjechałyśmy i zjechałyśmy na cmentarz, podziwiając przepiękną panoramę na miasteczko. Na cmentarzu byłyśmy samiuteńkie i okazało się, że wcale nie był zamknięty w ciągu dnia. I nigdy nie jest. Pan z hotelu chyba myślał o klasztorze. No trudno, grunt, że udało się. Ale swoją drogą, dlaczego nikt nie zadbał o umieszczenie informacji w okolicach dworca, że to ok. 9-10 km wspinaczki? Pozdrawiamy Pawła z postu wyżej. KiM

  5. Witam,
    Mam takie tecniczne pytania:

    1) Gdzie kupić na Termini bilet na ten pociąg
    2) Gdzie już na miejscu kupić bilet na autobus?
    3) Gdzie kupić z powrotem bilet do Termini?
    4) Gdzie/czy bilety w pociągach się kasuje?

    Może śmieszne pytania, ale bariera językowa może bardzo mi utrudnić komuikacje na miejscu dlatego wolę tutaj się o wszystko zapytać 🙂 Choć generalnie nie będę opuszczał Rzymu to w to miejsce pojadę oddać hołd tym co zgineli za naszą wolność.

    • @Paweł, w kasach i automatach biletowych na obu dworcach… Bilety na autobus miejski w kioskach z gazetami, kioskach TABACCHI oraz automatach biletowych…
      Bilety kolejowe należy skasować w kasownikach ustawionych zwykle przy wejściach na perony…

      • śnie wróciłam z Rzymu, byliśmy także na Monte Cassino. Wszystko co piszecie o dojeździe jest tylko półprawdą. Bilety na pociąg do Cassino są rzeczywiście bardzo często, ale loterią jest ile czasu będzie się jechało. My jechaliśmy 1h 20 minwła ale spotkaliśmy ludzi, ktorzy jechali ponad 2 godz. W Cassino autobus na górę jest tylko ok. godz. 9.00 i zjeżdża ok. 12.00 i drugi ok. godz. 15.30 i zjeżdża ok. 17.00. Jaka jest cena, nie wiemy. My byliśmy w Cassino ok. 11.00 i byliśmy zmuszeni wziąć taxi za 20euro( tylko w górę).Pobyt na gorze w klasztorze i na cmentarzu jest rzeczywiście emocjonujący i wzruszający, trwa max. 1,5 h. My zaryzykowaliśmy zejście na piechotę (4 dorosłe osoby) i po jakimś trzecim zakręcie zlapliśmy stopa, dzięki czemu zaoszczędziliśmy następne 20 euro za zjazd. Powrót pociągiem trwał niecałe 2 godz. Podsumowujac, wydaje mi się ze jednak wynajęcie samochodu w Rzymie byłoby lepsze i wycieczka byłaby krótsza( wyjechaliśmy z Rzymu po 9, wrociliśmy o 17) . Ja osobiście uważam, ze szkoda dnia, ktory można spędzić w Rzymie na ok. 1 h wzruszeń. Wiem, że wielu się ze mna nie zgodzi. Na pewno warto tam pojechać gdy jedzie się samochodem na pd. Wloch i przy okazji odwiedzić Monte Cassino.

  6. Właśnie wróciłam z tygodniowej „wyprawy” do Rzymu i wizyta na Montecassino była lekko wymuszona przez moją 98 letnią Ciocię, która mnie do niej zobligowała przed wyjazdem, ale ani przez chwilę nie żałuję
    i zgadzam się ze stwierdzeniem powyżej, że MONTECASSINO TRZEBA ZOBACZYĆ!
    Przeżycie ogromne, a napis „PRZECHODNIU POWIEDZ POLSCE…” powoduje, że wzruszenie odbiera głos, a łzy płyną same. Klasztor niezwykły i położony przepięknie. Tylko czerwonych maków brak…
    Z uwag praktycznych: sam dojazd pociągiem ze stacji Termini rzeczywiście nie stanowi problemu, ale wjazd autobusem miejskim na górę już tak. Przystanek autobusowy na przeciwko dworca kolejowego pod pięknymi platanami, autobus miejski zielono-pomarańczowy nie przyjechał ( czekałyśmy od 13.15 do 14.15 wg słów kierowcy innego autobusu miał być o 14.00), w desperacji wzięłyśmy TAXI (postój przy budynku dworca, wjazd na górę 20 euro, ale pan pokonywał trasę na górę w tempie turystycznym z możliwością wykonywania zdjęć z samochodu jak również zatrzymał się przy punkcie widokowym, a na górze podjechał z nami pod sam klasztor i pokazał skąd o 17.00 odjeżdża autobus miejski (oznaczenia fermata nie ma) i potem zawiózł pod cmentarz. Bilety autobusowe na drogę w dół do kupienia u kierowcy 0.80 euro.
    Pozdrawiam. GK

Dodaj komentarz