Grobowce etruskie w Tarquinii i Cerveteri

Tumuli etruskie w Necropoli della Banditaccia w Cerveteri

Cerveteri i Tarquinia to dwa etruskie miasta zmarłych, które Rzymianie zdążyli podbić, ale nigdy do końca zrozumieć – co, jak się okaże, jest ich udziałem po dziś dzień. Obie nekropolie, oddalone od Rzymu o godzinę drogi pociągiem w przeciwne strony wybrzeża, w 2004 roku trafiły razem na listę UNESCO jako najpełniejszy zapis tego, jak żyła – i jak wyobrażała sobie zaświaty – cywilizacja, która zbudowała Rzym, zanim jeszcze istniał Rzym.

Kim byli Etruskowie?

Zacznijmy od mitu, który uwielbiają przewodnicy i nienawidzą lingwiści: rzekomo „nikt nie potrafi odczytać języka Etrusków”. To fałsz, choć fałsz malowniczy. Alfabet etruski – zapożyczony od Greków i zapisywany, o ironio, od prawej do lewej – czytamy bez trudu, znamy fonetykę i sporą część słownictwa z tysięcy krótkich inskrypcji nagrobnych i wotywnych. Prawdziwy problem leży gdzie indziej: etruski nie należy do żadnej znanej rodziny językowej, więc brakuje nam „klucza” w postaci języka pokrewnego, a zachowane teksty to głównie imiona, formuły pogrzebowe i spisy ofiar – nie literatura, filozofia czy kroniki. Innymi słowy: umiemy przeczytać, co jest napisane na grobowcu, ale nie mamy szans na etruskiego Cycerona.

Sami Etruskowie nazywali siebie Rasna (lub Rasenna), Grecy – Tyrrenami, a Rzymianie – Tuskami, stąd dzisiejsza Toskania. Między IX a I w. p.n.e. zbudowali w środkowych Włoszech sieć bogatych miast-państw – Caere (dzisiejsze Cerveteri), Tarquinia, Veio, Vulci, Volterra i inne – które eksportowały metale, importowały grecką ceramikę na skalę hurtową i, o czym Rzymianie wstydliwie milczeli, przez pewien czas rządziły samym Rzymem: ostatni trzej legendarni królowie miasta, łącznie z budowniczym Kloaki Maksimy, mieli etruskie korzenie. Rzym, można powiedzieć, urodził się z etruskiego splotu politycznego, zanim urósł na tyle, by tę metrykę zatuszować.

Największy problem w poznaniu tej cywilizacji polega na tym, że niemal wszystko, co po niej zostało, to groby. Etruskowie budowali domy z drewna i suszonej cegły – nie przetrwały; budowali natomiast grobowce z kamienia, tufu i, w przypadku najbogatszych rodów, z prawdziwym rozmachem architektonicznym. Nekropolie w Cerveteri i Tarquinii to więc coś więcej niż cmentarze: to jedyne kompletne „miasta” Etrusków, jakie w ogóle przetrwały do naszych czasów – ze swoimi ulicami, placykami i fasadami domów odwzorowanymi w kamieniu specjalnie po to, by zmarli mieli gdzie „mieszkać” dalej.

Cerveteri: Necropoli della Banditaccia

Nazwa Banditaccia ma rodowód całkiem prozaiczny: w XIX wieku właściciele ziemscy Cerveteri wydzierżawiali ten teren miejscowej ludności w drodze publicznego „bando” (ogłoszenia) – stąd „Banditaccia”, a nie od żadnych bandytów, choć legenda o rzezimieszkach byłaby efektowniejsza. Pod tą urzędniczą nazwą kryje się jedna z największych nekropolii świata starożytnego: udostępniony do zwiedzania fragment zajmuje około 10 hektarów, ale cały obszar sepulkralny antycznego Caere (jak nazywano Cerveteri) szacuje się na kilkanaście razy więcej, z liczbą grobowców komorowych idącą w dziesiątki tysięcy. Przez teren biegnie Via Sepolcrale Principale – główna ulica miasta umarłych, licząca ponad dwa kilometry.

Grobowiec etruski w Cerveteri

Od tumulusów do „tombe a dado”

Spacer po Banditaccia to w praktyce lekcja ewolucji architektury funeralnej rozłożona na sześć wieków. Najstarsze groby, jeszcze z okresu willanowskiego (IX w. p.n.e.), to zwykłe doły na urny. W VII wieku p.n.e., w tzw. okresie orientalizującym, pojawiają się monumentalne tumuli – kopce ziemne o średnicy sięgającej 30 metrów, kryjące pod sobą wykute w tufie komory z korytarzem (dromos), przedsionkiem i salą główną, których układ wiernie naśladuje plan ówczesnego domu mieszkalnego: z belkowanym sufitem, kolumnami, a nawet rzeźbionymi w kamieniu łóżkami i poduszkami. W VI–V wieku p.n.e. tumulusy ustępują miejsca skromniejszym, ale bardziej zdemokratyzowanym tombe a dado – „grobom-kostkom”, ustawionym w karnych rzędach wzdłuż prostych ulic, jak w niejednej nowożytnej dzielnicy mieszkaniowej. Ostatnia faza, z IV–III wieku p.n.e., to duże hipogea rodowe, budowane już pod wyraźnym wpływem greckim.

Tomba dei Rilievi i Sarkofag Małżonków

Perłą Banditaccia jest Tomba dei Rilievi (Grobowiec Reliefów), należąca do rodu Matunów, datowana na IV wiek p.n.e. Jej ściany i filary pokrywa niezwykła dekoracja: setki przedmiotów codziennego użytku – naczynia, broń, narzędzia kuchenne, a nawet ulubiony pies rodziny – wymodelowane w stiuku i pomalowane, jakby ktoś zawiesił na ścianie inwentarz całego gospodarstwa domowego na wieczność. Ze względu na kruchość dekoracji grobowca nie da się już zwiedzać od środka – ogląda się go przez szklaną szybę, co jest może mniej efektowne, ale za to gwarantuje, że rodzina Matunów doczeka kolejnego tysiąclecia.

Prawdziwa gwiazda Cerveteri jest jednak nieobecna na miejscu – i to jest najlepszy dowód na to, jak działa archeologia XIX wieku. Sarkofag Małżonków (Sarcofago degli Sposi), terakotowe arcydzieło z ok. 520 r. p.n.e. przedstawiające leżącą na uczcie parę małżeńską o enigmatycznych, archaicznych uśmiechach, odkopano właśnie w nekropoliach Cerveteri – po czym, zgodnie z ówczesnym obyczajem, natychmiast wywieziono do Rzymu. Dziś podziwiać go można w Muzeum Narodowym Villa Giulia, a jego niemal bliźniaczą wersję – prawdopodobnie z tego samego warsztatu garncarskiego – w paryskim Luwrze. Cerveteri zostało więc z pustym miejscem po własnym najsłynniejszym zabytku, co jest chyba najbardziej Beardowsko ironicznym losem, jaki może spotkać dzieło sztuki: stać się symbolem miasta, którego już nigdy nie zobaczy.

Bilety i godziny otwarcia

Necropoli della Banditaccia i Museo Archeologico Nazionale Cerite (w centrum Cerveteri) wchodzą w skład PACT – Parco Archeologico di Cerveteri e Tarquinia. Muzea otwarte są cały rok codziennie oprócz poniedziałków, w godz. 9:00–19:30 (ostatnie wejście 18:30). Nekropolia w sezonie letnim (koniec marca – połowa października) działa w tych samych godzinach, zimą krócej. Bilet łączony na jedno miasto (muzeum + nekropolia) kosztuje 13 euro i jest ważny 30 dni; bilet „Circuito PACT”, obejmujący oba miasta i wszystkie cztery obiekty, kosztuje 21 euro i jest ważny cztery miesiące. Wstęp bezpłatny dla osób poniżej 18 roku życia, ulga dla obywateli UE w wieku 18–25 lat (2 euro). Ceny i godziny bywają aktualizowane – warto sprawdzić je przed wizytą na oficjalnej stronie PACT.

Necropoli del Sorbo i skarb Tomby Regolini-Galassi

Grobowiec etruski z V w. p.n.e. w Cerveteri

Kilka kilometrów od Banditaccia, w kierunku Bracciano, leży mniej znana, bo niedostępna bez wcześniejszej umowy z opiekunem terenu, Necropoli del Sorbo. To właśnie tutaj w kwietniu 1836 roku archiprezbiter Alessandro Regolini i generał Vincenzo Galassi natrafili na grobowiec, który do dziś uchodzi za jedno z najbogatszych, nienaruszonych znalezisk archeologii etruskiej: Tomba Regolini-Galassi, datowaną na pierwszą połowę VII wieku p.n.e. W jej wnętrzu znaleziono prawdziwy skarb: złotą fibulę „a navicella” o długości 30 centymetrów, ozdobioną reliefami fantastycznych zwierząt; masywne bransolety, naszyjniki z bursztynem, srebrne i brązowe naczynia, a nawet drewniany rydwan. Znaleziska trafiły do Muzeów Watykańskich, gdzie do dziś stanowią trzon kolekcji Museo Gregoriano Etrusco.

Przez dziesięciolecia sądzono, że w komorze pochowano księżniczkę o imieniu Larthia – bo takiego imienia w formie dopełniacza „Larthia” lub „Mi Larthia” (dosłownie: „ja [jestem] Lartha”) użyto na dwóch znalezionych w grobowcu czarach. Współcześni etruskolodzy skłaniają się jednak ku odczytaniu tego imienia jako męskiego – Larth – co jest przypomnieniem, że romantyczna narracja o tajemniczej etruskiej księżniczce bywa bardziej kusząca niż dosłowna gramatyka.

Tarquinia: malowane grobowce Monterozzi

Jeśli Cerveteri to miasto rzeźby i architektury, Tarquinia jest miastem malarstwa. Necropoli dei Monterozzi, rozciągnięta na wzgórzu na wschód od dzisiejszego miasteczka, liczy sobie około 6000 grobów, z których niemal 200 zdobią malowidła ścienne – największy i najstarszy zbiór malarstwa antycznego, jaki przetrwał w Europie, poprzedzający nawet freski Pompejów o kilka stuleci. Nie wszystkie są dostępne dla zwiedzających naraz – w danym momencie otwarta jest zwykle kilkanaście–kilkadziesiąt grobowców, oglądanych przez szklane drzwi, by chronić kruche malowidła przed wilgocią oddechu tysięcy turystów (dosłownie: nadmiar CO2 i pary wodnej to dziś główny wróg tych fresków, obok algi, którą sprowadziło niegdyś nieostrożne oświetlenie).

Fresk z Tomba dei Leopardi w nekropolii Monterozzi w Tarquinii

Najsłynniejsze freski

Tomba dei Leopardi (ok. 470 r. p.n.e.) zawdzięcza nazwę parze heraldycznie ustawionych lampartów namalowanych nad sceną uczty biesiadnej – muzykantów, tancerzy i biesiadników w żywych barwach, w pozach tak swobodnych, że bywają cytowane jako dowód greckiego wpływu na malarstwo etruskie okresu klasycznego. W Tomba degli Auguri (koniec VI w. p.n.e.) największą uwagę przyciąga nie scena zapaśnicza, lecz postać Phersu – zamaskowanego mężczyzny szczującego psem na związanego, oślepionego przeciwnika. Archeolodzy do dziś spierają się, czy to scena rytualnej egzekucji, prekursor gladiatorskich igrzysk, czy po prostu mroczna gra sportowa – co samo w sobie jest dobrym przypomnieniem, że nie wszystko w antyku dało się „oswoić” pod turystyczny przewodnik.

Do innych grobowców wartych zapamiętania należą: Tomba delle Leonesse, z jedną z najbardziej dynamicznych scen tanecznych w całej sztuce etruskiej; Tomba della Caccia e della Pesca, unikatowa scena polowania i rybołówstwa na tle otwartego morza; oraz Tomba dell’Orco, z przejmującym portretem demona Charuna i mrocznymi wizjami zaświatów z okresu hellenistycznego, kiedy etruska sztuka funeralna – być może pod wpływem coraz bardziej realnego zagrożenia rzymskiego podboju – staje się wyraźnie bardziej niespokojna.

Museo Nazionale Etrusco di Tarquinia

Malowidła z kilku najcenniejszych grobowców – Tomba del Triclinio, delle Bighe, del Letto Funebre i della Nave – zostały w XX wieku zdjęte ze ścian i przeniesione do Museo Nazionale Etrusco di Tarquinia, mieszczącego się w renesansowym Palazzo Vitelleschi (1436–1439), wzniesionym dla kardynała Giovanniego Vitelleschiego – postaci równie ambitnej co krwawej, kondotiera w todze duchownej, którego kariera skończyła się aresztowaniem z rozkazu własnego papieża. Muzealną gwiazdą jest jednak coś zupełnie innego: monumentalna terakotowa płaskorzeźba Cavalli Alati (Skrzydlate Konie) z IV wieku p.n.e., fragment dekoracji świątyni Ara della Regina – jeden z niewielu zachowanych przykładów etruskiej rzeźby architektonicznej na taką skalę, i dowód na to, że zanim Rzymianie nauczyli się budować świątynie z prawdziwego marmuru, ich sąsiedzi robili z terakoty rzeczy równie imponujące.

Bilety i godziny otwarcia

Muzeum w Palazzo Vitelleschi i Necropoli dei Monterozzi, tak jak w Cerveteri, wchodzą w skład PACT i obowiązują te same, wspólne stawki: bilet łączony na Tarquinię (muzeum + nekropolia) 13 euro (30 dni), bilet „Circuito PACT” na wszystkie cztery obiekty 21 euro (4 miesiące). Muzea czynne cały rok codziennie oprócz poniedziałków, 9:00–19:30 (ostatnie wejście 18:30); nekropolia w sezonie letnim w tych samych godzinach, zimą krócej. Necropoli dei Monterozzi leży ok. 4 km od dworca kolejowego w Tarquinii – najwygodniej dojechać stamtąd miejskim autobusem linii D lub taksówką.

Cerveteri czy Tarquinia – co wybrać na jeden dzień?

Gdyby ustawić Cerveteri i Tarquinię w jednym rzędzie, jak dwie siostry o zupełnie różnych charakterach, Cerveteri byłaby architektką, a Tarquinia malarką. W Cerveteri liczy się skala i urbanistyka – wrażenie realnego miasta umarłych, z ulicami, placami i domami-grobowcami, które da się zwiedzać od środka. W Tarquinii liczy się kolor – malowane sceny biesiad, tańców i polowań, które nie mają odpowiednika nigdzie indziej w sztuce przedrzymskiej Europy. Jeśli macie czas tylko na jedno miejsce, wybierzcie Tarquinię, jeśli bardziej interesuje was malarstwo i mrok etruskiej wizji zaświatów; wybierzcie Cerveteri, jeśli wolicie architekturę i chcecie dosłownie „pospacerować” po antycznym mieście. Na oba miejsca naraz, wraz z dojazdem, warto zaplanować cały dzień – i to raczej jeden dzień na każde z nich osobno niż oba w ciągu jednej wycieczki.

Jak dojechać z Rzymu

Do Cerveteri → pociąg regionalny z Roma Termini (kierunek Civitavecchia/Grosseto/Pisa) do stacji Marina di Cerveteri-Cerenova, ok. 45–60 minut jazdy, bilet od ok. 4 euro. Ze stacji do samej nekropolii (2 km od centrum miasteczka) najwygodniej dojechać autobusem lokalnym (ok. 1 euro, 15–20 minut) lub taksówką; nekropolia nie leży w centrum Cerveteri, tylko na wzgórzu za miastem.

Do Tarquinii → pociąg regionalny z Roma Termini bezpośrednio do stacji Tarquinia, ok. 70–90 minut jazdy, bilet od ok. 7 euro. Stacja leży ok. 4 km od centrum miasta i muzeum – stamtąd kursuje autobus miejski linii D (kierunek Barriera San Giusto, blisko wejścia do muzeum) lub można wziąć taksówkę.

Na bilety regionalne Trenitalia obowiązują strefy podmiejskie inne niż w metropolitalnym Rzymie – nie zadziałają na nich zwykłe bilety komunikacji miejskiej Rzymu. Osoby jadące samochodem znajdą oba miasta wzdłuż drogi krajowej Via Aurelia (SS1), w kierunku Civitavecchia.

Najczęstsze pytania o grobowce etruskie

Ile czasu potrzeba na zwiedzenie Cerveteri i Tarquinii?

Na spokojne zwiedzenie samej nekropolii i muzeum w jednym mieście trzeba liczyć 2,5–3,5 godziny, plus dojazd (ok. 1,5–2 godziny w jedną stronę z Rzymu, licząc przesiadkę na miejscowy autobus). Zobaczenie obu miast w jednym dniu jest logistycznie bardzo trudne – realnie warto poświęcić na każde z nich osobny dzień.

Czy da się zwiedzić oba miejsca w jeden dzień z Rzymu?

Teoretycznie tak, ale wymaga to wczesnego startu, sprawnej komunikacji i akceptacji, że czasu na spokojne oglądanie fresków zostanie niewiele – Cerveteri i Tarquinia leżą po przeciwnych stronach linii kolejowej wybiegającej z Rzymu w stronę Civitavecchii, więc przejazd między nimi bezpośrednio nie istnieje i wymaga powrotu przez stolicę lub przesiadki w Civitavecchii. Wygodniej i przyjemniej jest zaplanować dwie osobne wycieczki.

Czy język etruski został odczytany?

Tak i nie. Alfabet czytamy bez problemu, znamy fonetykę i większość podstawowego słownictwa z tysięcy krótkich inskrypcji nagrobnych. Problemem jest to, że etruski nie ma bliskich krewnych językowych, a zachowane teksty to głównie formuły pogrzebowe, nie literatura – więc rozumiemy „co jest napisane”, ale wciąż niewiele wiemy o strukturze i niuansach samego języka.

Dlaczego słynny Sarkofag Małżonków z Cerveteri stoi w Rzymie, a nie w Cerveteri?

Bo taki był XIX-wieczny obyczaj: znaleziska archeologiczne z prowincji trafiały do centralnych zbiorów stolicy, a lokalne muzea powstawały dopiero później i z reguły dostawały to, co zostało. Sarkofag Małżonków odkopano w nekropoliach Cerveteri, ale dziś ogląda się go w Muzeum Narodowym Villa Giulia w Rzymie – jego niemal bliźniacza wersja trafiła zresztą jeszcze dalej, do Luwru w Paryżu.

Czy w Tarquinii można zobaczyć oryginalne freski, czy tylko kopie?

Zdecydowana większość malowideł, które ogląda się w otwartych grobowcach Necropoli dei Monterozzi, to oryginały sprzed dwóch i pół tysiąca lat – oglądane przez szklane drzwi ze względów konserwatorskich, ale wciąż w miejscu, gdzie je namalowano. Tylko kilka najcenniejszych fresków (m.in. z Tomba del Triclinio) zdjęto ze ścian i przeniesiono do Museo Nazionale Etrusco w Palazzo Vitelleschi, by ratować je przed dalszym niszczeniem.

Chcecie zobaczyć etruskie grobowce z kimś, kto rozróżni Tombę degli Auguri od Tomby dei Leopardi bez zaglądania do notatek i po drodze wyjaśni, dlaczego Rzym tyle zawdzięcza sąsiadom, których podbił? Zarezerwujcie wycieczkę z licencjonowanym przewodnikiem.

Zobacz też inne ślady starożytności w okolicach Rzymu: Bracciano – jezioro i zamekOstia AntycznaVia Appia AnticaOkolice Rzymu

Dodaj komentarz