
Menu strony
Wyspy Pontyjskie (wł. Isole Ponziane) to niewielki archipelag wulkaniczny na Morzu Tyrreńskim, jakieś 30–60 km od wybrzeża Lacjum i Kampanii — od kilkunastu lat coraz modniejszy wśród samych rzymian, spragnionych wody czystszej niż ta pod Ostią czy Fiumicino. Archipelag bierze nazwę od największej wyspy, Ponzy (7,5 km²), i obejmuje jeszcze Palmarolę, Zannone, Gavi, Santo Stefano oraz Ventotene — jedyne, obok Ponzy, stale zamieszkane skrawki lądu w tym archipelagu. Wyspy powstały w wyniku erupcji wulkanicznych sprzed ponad miliona lat, co tłumaczy zarówno charakterystyczny biały tuf, z którego Rzymianie tak chętnie rzeźbili porty i cysterny, jak i brak naturalnych źródeł słodkiej wody — problem, z którym borykali się już antyczni mieszkańcy.
To, co odróżnia Wyspy Pontyjskie od przeciętnego włoskiego kurortu, to gęstość historii upakowanej na kilku kilometrach kwadratowych: mit o czarodziejce zamieniającej ludzi w zwierzęta, cesarskie więzienie dla niepokornych kobiet z rodu Juliuszów-Klaudiuszów, korsarze Sulejmana Wspaniałego, faszystowski obóz zesłań i wreszcie — dokument, który dał początek idei Unii Europejskiej. Zanim jednak zajmiemy się tym bagażem, zacznijmy od najstarszej z legend.
MIT ODYSEUSZA I KIRKE: LEGENDA A RZECZYWISTOŚĆ
Warto od razu zaznaczyć, że romantyczne skojarzenie Ponzy ze śladami Odyseusza — obecne zresztą w niejednym starym przewodniku — nie jest wyłącznie poetycką licencją. Włoska encyklopedia Treccani przypomina, że już w latach 20. XX wieku archeolog Amedeo Maiuri zaproponował identyfikację Ponzy z Ajaje, mityczną wyspą czarodziejki Kirke z „Odysei” Homera — hipotezę, którą część badaczy podtrzymuje do dziś, choć oczywiście nie da się jej ostatecznie zweryfikować archeologicznie. Starożytni Grecy nazywali wyspę Pòntia (od pontos, „morze”), skąd wzięła się dzisiejsza nazwa Ponza. Śladów najstarszego osadnictwa — fragmentów ceramiki neolitycznej i naczyń z epoki brązu — jest tu sporo, a wyspy leżały na szlaku handlu obsydianem z sąsiedniej Palmaroli, cennym surowcem do wyrobu narzędzi tnących na długo przed erą metalu. Po Fenicjanach, którzy według miejscowej tradycji założyli tu pierwszy skład handlowy, i Grekach, którzy skolonizowali wyspę w VIII–VII w. p.n.e., w 313 r. p.n.e. Ponza stała się kolonią rzymską — i to właśnie od Rzymu zaczyna się najbardziej dramatyczny rozdział jej historii.
WYSPA WIĘZIEŃ: PONZA I VENTOTENE W SŁUŻBIE CESARZY
W czasach cesarstwa Ventotene, zwana wówczas Pandataria, zyskała reputację, jakiej żadna agencja turystyczna by dziś nie chciała: stała się ulubionym miejscem zsyłki kobiet z najbliższego otoczenia władzy. August, budując na cyplu Punta Eolo okazałą willę, port wykuty w całości w skale wulkanicznej i termy, zapewne nie przypuszczał, że pierwszą „gościnią” tego kompleksu będzie jego własna córka. W 2 r. p.n.e. Julia Starsza została zesłana na Pandaterię za rozwiązłość obyczajową i — jak podejrzewają historycy — udział w spisku przeciw ojcu; spędziła tu, według oficjalnych źródeł konserwatorskich, pięć lat, zanim przeniesiono ją do Regio (dzisiejszej Reggio Calabria), gdzie zmarła w 14 r. n.e. Sueton pisał, że August zniósł śmierć bliskich z większym spokojem niż ich występki — i podobno rozważał nawet zgładzenie córki. Po niej na wyspę trafiły kolejno: Agrypina Starsza, córka Julii i babka Nerona, zesłana przez podejrzliwego Tyberiusza w 29 r. n.e. i zmarła tu cztery lata później (prawdopodobnie zagłodzona z rozkazu cesarza), oraz Oktawia, odtrącona żona Nerona, którą władca kazał tu uśmiercić już wkrótce po rozwodzie.
Do dziś na Ventotene można zwiedzać pozostałości Villa Giulia oraz — co dla inżynierów robi większe wrażenie niż same ruiny willi — antyczny port, wykuty w litej skale tufowej z użyciem 60 tysięcy metrów sześciennych urobku. Port ten, chroniony naturalnie przed wszystkimi kierunkami wiatru, wciąż służy dzisiejszym rybakom, a kamienne pachołki cumownicze wyrzeźbione przez rzymskich robotników wciąż trzymają liny łodzi — rzadki przypadek infrastruktury antycznej w nieprzerwanym użytkowaniu od dwóch tysięcy lat. Nie mniej ciekawa jest rzymska nekropolia i willa na Ponzy, na wzgórzu zwanym Collina della Madonna, oraz tak zwane Bagni di Pilato — system basenów i kanałów wykutych w skale, w których hodowano murenę; wbrew ludowej etymologii nie mają one nic wspólnego z Poncjuszem Piłatem, choć legenda o jego rzekomym pobycie na wyspie jest tak żywa, że trudno ją wykorzenić z lokalnych przewodników.
DIGA DI GIANCOS: RZYMSKA INŻYNIERIA WODNA, O KTÓREJ NIKT NIE MÓWI
Skoro już mowa o wodzie — a na wulkanicznych, pozbawionych źródeł wyspach był to towar cenniejszy niż złoto — warto wspomnieć o obiekcie, którego próżno szukać w masowych przewodnikach turystycznych. W zatoczce Giancos na Ponzie zachowała się rzymska zapora wodna (diga di Giancos), opisywana przez specjalistów od antycznej hydrauliki jako dzieło o konstrukcji łukowej, bardzo zbliżonej do znacznie późniejszej, nowożytnej zapory Monte Novo w Portugalii. Budowla o wysokości 12–13 metrów i grubości muru u szczytu sięgającej 5 metrów piętrzyła wody potoku spływającego ze zlewni o powierzchni 14 hektarów, gromadząc rocznie nawet 45 tysięcy metrów sześciennych wody w zbiorniku o pojemności 10–15 tysięcy metrów sześciennych — dziś w większości zamulonym. Wewnątrz konstrukcji biegnie do dziś zachowany korytarz inspekcyjny, wyłożony zaprawą cocciopesto, z dwoma pionowymi szybami przelewowymi zaprojektowanymi tak, by w razie powodzi kontrolowanie odprowadzić nadmiar wody — czysta, funkcjonalna inżynieria, bez cienia monumentalnej pompy, jaką kojarzymy z akweduktami Rzymu. To dobry przykład na to, że geniusz rzymskiej hydrotechniki nie ograniczał się do wielkich łuków przecinających Kampanię — działał równie sprawnie w skali kameralnej, na maleńkiej wyspie, gdzie liczył się każdy litr deszczówki.
WIEKI PIRACKIEGO TERRORU: BARBAROSSA, DRAGUT I WYLUDNIENIE
Po upadku cesarstwa i najazdach Gotów oraz Bizantyjczyków wyspy popadły w zapomnienie, by odżyć na krótko w średniowieczu jako siedziba klasztoru cystersów. Ten względny spokój skończył się gwałtownie w epoce nowożytnej. W 1534 roku (część źródeł podaje 1532) słynny korsarz Chajr ad-Din, zwany Barbarossą — admirał floty osmańskiej działający w imieniu Sulejmana Wspaniałego — spustoszył Ponzę ogniem i mieczem. Kolejny cios zadał w 1552 roku inny osmański korsarz, Dragut, a w 1655 roku Turcy wysadzili w powietrze wieżę obronną portu. Te powtarzające się napady na kilka stuleci praktycznie wyludniły archipelag — Ponza i Ventotene stały się bazami zaopatrzeniowymi samych piratów, punktem, z którego wypływali na łupieżcze wyprawy wzdłuż wybrzeży Lacjum i Kampanii, a nie miejscem, w którym ktokolwiek chciał mieszkać na stałe.
Dopiero w 1734 roku, gdy Elżbieta Farnese przekazała archipelag synowi, Karolowi III Burbonowi, królowi Neapolu, rozpoczęła się systematyczna, państwowa kolonizacja. Na opustoszałe wyspy sprowadzono kilkadziesiąt rodzin — głównie z Ischii, skąd wywodzi się większość dzisiejszych mieszkańców Ponzy — a inżynier Antonio Winspeare wraz z architektem Francescem Carpim wznieśli charakterystyczny półkolisty port, kościół, cmentarz i twierdzę, która wciąż dominuje nad zatoką. W 1757 roku flota neapolitańska, wsparta galerami maltańskimi i papieskimi, rozgromiła turecką eskadrę w pobliżu Palmaroli, kończąc definitywnie erę piratów na tych wodach. Archipelag mógł wreszcie zacząć żyć spokojnie — choć, jak się okaże, niedługo.
XX WIEK: WIĘZIENIE POLITYCZNE I KOLEBKA IDEI ZJEDNOCZONEJ EUROPY
Cesarski zwyczaj zsyłania niewygodnych osób na te wyspy odżył — z zaskakującą regularnością — w XX wieku. Reżim faszystowski od 1928 roku wysyłał na Ponzę i Ventotene przeciwników politycznych skazanych na tzw. confino (zesłanie administracyjne bez procesu). Przez Ponzę przewinęli się między innymi Pietro Nenni, Giorgio Amendola, Umberto Terracini czy Sandro Pertini — przyszły prezydent Republiki Włoskiej. Ironia historii chciała, że w 1943 roku, tuż po obaleniu przez króla Wiktora Emanuela III, na Ponzie na krótko więziono samego Benito Mussoliniego — od 27 lipca do 7 sierpnia, zanim przewieziono go dalej, do La Maddaleny, a potem na Gran Sasso. Człowiek, który wysyłał tu swoich przeciwników, sam spędził kilka tygodni w tej samej roli.
Na Ventotene skoncentrowano zaś przede wszystkim intelektualistów i działaczy lewicowych oraz liberalnych, wśród nich prawnika Altiera Spinellego i ekonomistę Ernesta Rossiego. To właśnie tam, w 1941 roku, obaj — przy udziale socjalisty Eugenia Colorniego — spisali na papierosowej bibułce dokument, który przeszedł do historii jako Manifest z Ventotene („Za wolną i zjednoczoną Europę”), postulujący federację europejską jako remedium na nacjonalizmy, które doprowadziły do dwóch wojen światowych. Tekst przemycono na ląd — według relacji ukryty w wypatroszonym kurczaku — dzięki kobietom odwiedzającym zesłańców, między innymi Ursuli Hirschmann i Adzie Rossi. Dziś Manifest uznawany jest za jeden z dokumentów założycielskich integracji europejskiej, a sam Spinelli został później jednym z ojców Wspólnot Europejskich i posłem do Parlamentu Europejskiego. Trudno o bardziej wymowny kontrast: te same skały, na których August izolował od świata niepokorne kobiety swojej rodziny, dwa tysiące lat później stały się kolebką idei europejskiej jedności.
CHIAIA DI LUNA: PIĘKNO, KTÓREGO NIE MOŻNA JUŻ DOTKNĄĆ
Trzeba tu skorygować popularne, ale dziś już nieaktualne przekonanie: najsłynniejsza plaża Ponzy, sierpowata Chiaia di Luna, otoczona stumetrową ścianą białego tufu i wykutym przez Rzymian 168-metrowym tunelem prowadzącym od portu, od 2001 roku jest zamknięta dla ruchu turystycznego — zarówno od strony lądu, jak i od strony morza. Zamknięcie to nie biurokratyczna fanaberia: 19 września 2001 roku odłamek skalny zabił tam 26-letnią turystkę z Lukki, a kolejne obrywy skalne — w 2015 i 2018 roku — potwierdziły, że klif wciąż jest aktywny. Tunel, częściowo wykuty w antyku metodą opus reticulatum, po latach prób jego zabezpieczenia (m.in. w 1990 roku) uznano ostatecznie za zbyt niebezpieczny i zamknięto na stałe. Łodzie i kajaki mogą dziś podpłynąć najbliżej na 200 metrów, by podziwiać zatoczkę wyłącznie z wody — co wciąż jest jednym z najbardziej fotografowanych widoków archipelagu, tyle że już nie z piasku, a z pokładu łódki.
CO JESZCZE WARTO ZOBACZYĆ
Skoro Chiaia di Luna wypadła z gry, warto skierować uwagę na resztę archipelagu. Rejs łodzią lub motorówką wokół Ponzy — z jej poszarpaną, liczącą kilkadziesiąt kilometrów linią brzegową — pozostaje obowiązkowym punktem programu: po drodze mijamy groty, naturalne kolumny bazaltowe wyrastające wprost z wody i plaże dostępne wyłącznie od strony morza, jak Cala Feola czy Piscine Naturali. Niezamieszkana Palmarola, o poszarpanych, surrealistycznych klifach, bywa nazywana najpiękniejszą wyspą Morza Tyrreńskiego i słynie z legendarnej, choć dziś już mniej ekskluzywnej, knajpki rybackiej „O’Francese”. Zannone, wchodząca w skład Parku Narodowego Circeo, to rezerwat przyrody z muflonami sprowadzonymi w latach 20. XX wieku oraz pozostałościami klasztoru benedyktyńskiego. Z kolei niewielka Santo Stefano, widoczna z plaż Ventotene, kryje monumentalne, panoptyczne więzienie burbońskie, zaprojektowane pod wpływem koncepcji Jeremy’ego Benthama i czynne aż do lat 60. XX wieku — dziś opuszczone, ale dostępne do zwiedzania w ramach zorganizowanych wycieczek.
Na samej Ponzie, poza wspomnianym rzymskim portem i Bagni di Pilato, warto zajrzeć do XVI-wiecznej Torre dei Borboni, dominującej nad portem, oraz na cmentarz przy kościele Santa Maria, gdzie wciąż widać ślady dawnego opactwa cysterskiego. Na Ventotene z kolei — poza portem rzymskim i ruinami Villa Giulia — polecam Muzeum Archeologiczne w Piazza Castello, gdzie w podziemiach dawnego zamku burbońskiego zgromadzono znaleziska z wraków i willi cesarskiej.
JAK DOJECHAĆ
Na Wyspy Pontyjskie nie da się dojechać samochodem — jedyną drogą jest morze. Główne porty wyjściowe to Anzio, Formia, Terracina i San Felice Circeo, skąd kursują zarówno wolniejsze, klasyczne promy (przewożące też samochody), jak i szybkie aliskafy (bez samochodów). Warto od razu skorygować popularne, ale mylne przekonanie o „pół godziny drogi”: rejs z Anzio na Ponzę trwa zwykle od 1 godziny 10 minut do 1 godziny 25 minut, a z Formii na Ventotene — od 50 minut aliskafem do ponad 2 godzin klasycznym promem, w zależności od armatora i typu jednostki. Latem połączenia są znacznie częstsze i obejmują też bezpośrednią trasę Ponza–Ventotene (ok. 45–50 minut). Ceny biletów zaczynają się od około 20–30 € w jedną stronę na osobę w klasie standardowej, ale rosną w szczycie sezonu i przy rezerwacji z krótkim wyprzedzeniem — warto rezerwować z wyprzedzeniem przez strony przewoźników (Laziomar, SNAV, Navigazione Libera del Golfo) lub portale porównujące ceny.
Poza szczytem sezonu letniego liczba kursów drastycznie maleje, a niektóre trasy (np. Formia–Ponza) bywają obsługiwane raz dziennie lub wcale — zdecydowanie warto sprawdzić aktualny rozkład jazdy bezpośrednio na stronie wybranego przewoźnika tuż przed planowaną podróżą, zwłaszcza poza miesiącami czerwiec–wrzesień.
PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI
- Latem ruch samochodów prywatnych (nienależących do mieszkańców) na Ponzie i Ventotene jest ograniczony administracyjnie — najwygodniej poruszać się skuterem lub minicarem wynajętym na miejscu, tuż przy porcie.
- Sama Ponza da się sensownie zwiedzić w ramach jednodniowej wycieczki z Rzymu (wczesny prom rano, powrót wieczorem), ale kto chce zobaczyć więcej niż port i jedną plażę, powinien zostać co najmniej na nocleg.
- Ventotene jest wyraźnie spokojniejsza i mniej zatłoczona niż Ponza — dobry wybór dla osób szukających ciszy, nurkowania i archeologii, a nie życia nocnego.
- Woda pitna na wyspach bywa reglamentowana lub pochodzi z odsalarek — warto śledzić lokalne komunikaty, zwłaszcza w szczycie sezonu.
- Rejs łodzią dookoła Ponzy (dostępny u licznych lokalnych armatorów przy porcie) to najlepszy sposób, by zobaczyć to, czego z lądu nie widać — łącznie z niedostępną dziś z brzegu Chiaia di Luna.
NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA O WYSPY PONTYJSKIE
Czy da się dziś wejść na plażę Chiaia di Luna?
Nie. Plaża i prowadzący do niej rzymski tunel są zamknięte dla ruchu pieszego od 2001 roku ze względu na ryzyko obrywów skalnych, a od strony morza obowiązuje zakaz zbliżania się na mniej niż 200 metrów. Zatoczkę można podziwiać wyłącznie z pokładu łodzi lub kajaka.
Ile trwa rejs promem z Rzymu na Ponzę?
Z Anzio, najbliższego portu w okolicach Rzymu, rejs trwa zwykle 1 godzinę 10 minut do 1 godziny 25 minut, w zależności od przewoźnika i typu jednostki — nie pół godziny, jak niekiedy błędnie się podaje.
Czy Ponzę da się zwiedzić w jeden dzień z Rzymu?
Tak, latem kursują wczesne poranne i wieczorne połączenia z Anzio pozwalające wrócić tego samego dnia, ale przy takim tempie zobaczy się głównie port i jedną-dwie plaże. Na spokojne zwiedzanie z rejsem dookoła wyspy lepiej zaplanować nocleg.
Czym różni się Ponza od Ventotene?
Ponza jest większa, bardziej turystyczna i tętniąca życiem, z lepiej rozwiniętą bazą noclegową i gastronomiczną. Ventotene jest mniejsza, spokojniejsza, mniej zatłoczona latem i słynie przede wszystkim z doskonale zachowanego rzymskiego portu oraz historii Manifestu z Ventotene.
Kto był zsyłany na Ventotene w czasach rzymskich?
Głównie kobiety z rodziny cesarskiej uznane za niewygodne: Julia Starsza, córka Augusta; Agrypina Starsza, babka Nerona; oraz Oktawia, odtrącona żona Nerona. Wszystkie trzy przebywały w kompleksie Villa Giulia na przylądku Punta Eolo.
Planujesz wycieczkę na Wyspy Pontyjskie albo chcesz połączyć je ze zwiedzaniem Rzymu i okolic? Chętnie pomogę zaplanować trasę i opowiem więcej o historii tych niezwykłych, wulkanicznych skrawków lądu na Morzu Tyrreńskim.
Witam,
Chciałabym się dowiedzieć czy w Anzio są bezpłatne plaże i ewentualnie gdzie?
@Aga, wolne plaże (spiagga libera) muszą być…
Dwie w Anzio są niezłe ==>
1. Przy willi Nerona (Villa di Nerone) – wejście przez ogród miejski przed restauracją „Il Turcotto” na Via Furio Anziate.
2. Za latarnią, między willą Nerona a kąpieliskiem 'Rivazzurra’ Via Ardeatina 9 (vis’a’vis jednostki wojskowej)…
Drogi Rzymianinie,wybieram sie do Rzymu w czerwcu w 3 osoby.na 7dni.Chciałabym zobaczyć,zwiedzić jak najwięcej.Przygotowuje sobie pomału mały plan zwiedzania,zależy mi także aby zobaczyć wyspy ponciańskie-jaki jest koszt i jak najlepiej tam się dostać?Rozumię by zwiedzić wystarczy jeden dzień?Z góry dziękuje za radę
@mariola, najlepiej wyruszyć z portu w Anzio (pociąg ze stacji Termini 50 min.)… Wypraw jest jednak dość droga… wodolotem ok. 60 euro w obie strony, promem ok. 50 euro w obie strony (w tym momencie nie ma jeszcze ostatecznych taryf na tegoroczne wakacje)…
@rzymianin, Witam, jakie są koszty wyprawy na wyspy we wrześniu? Czym lepiej i czy naprawdę warto?;)