
Przeniesienie się w wyobraźni do starożytnego Rzymu często owocuje skrajnymi obrazami: z jednej strony widzimy marmurowe, surowe posągi i dostojnych senatorów w togach, z drugiej – hollywoodzkie, przerysowane wizje orgii i nieskrępowanej rozpusty. Prawda, jak to zwykle bywa, leży znacznie bliżej ziemi, a rzymskie sypialnie (i nie tylko sypialnie) rządziły się pragmatycznymi, choć z dzisiejszej perspektywy głęboko szokującymi zasadami.
Rzymskie podejście do seksualności nie opierało się na współczesnych pojęciach moralności, orientacji seksualnej czy grzechu. Kluczem do zrozumienia ich świata były władza, status społeczny i podział na role aktywne oraz pasywne.
Oto dziesięć fascynujących aspektów rzymskiego życia intymnego, które rzucają światło na mentalność synów i córek Wilczycy — omówionych z należytą ostrożnością wobec źródeł, bo starożytni kronikarze lubili koloryzować nie mniej niż współcześni tabloidziści.
1. Status społeczny decydował o wszystkim (Virtus)
Dla wolnego obywatela Rzymu kluczowym pojęciem była virtus – męstwo, cnota, ale też kontrola i dominacja. W sferze seksualnej Rzymianin mógł robić niemal wszystko pod jednym warunkiem: zawsze musiał dominować, nigdy nie mógł być zdominowany. Rzymianie nie dzielili ludzi na „hetero-” i „homoseksualnych” — podział biegł między tym, kto pełnił rolę aktywną, a tym, kto był w roli pasywnej. Wolny obywatel w roli pasywnej tracił honor, prawa polityczne i status vir (prawdziwego mężczyzny). Jego partnerami — bez utraty twarzy — mogli być niewolnicy obojga płci czy kurtyzany. To model opisany szczegółowo przez Craiga Williamsa w fundamentalnym studium Roman Homosexuality (Oxford University Press, 1999).
2. Cenniki na ścianach: Rzymskie lupanaria
Prostytucja w Rzymie była całkowicie legalna, opodatkowana i zorganizowana z biurokratyczną precyzją. Najsłynniejszy zachowany dom publiczny (lupanar — od lupa, wilczycy, co w rzymskim slangu oznaczało prostytutkę) znajduje się w Pompejach i jest dziś jedną z najchętniej odwiedzanych atrakcji miasta. Na ścianach korytarzy do dziś widoczne są erotyczne freski. Badacze spierają się, czy pełniły funkcję „obrazkowego menu” dla cudzoziemców nieznających łaciny, czy po prostu tworzyły nastrój — kwestia pozostaje otwarta. Ceny usług były zróżnicowane: od równowartości kilku bochenków chleba za najprostszą usługę, po sumy nieosiągalne dla przeciętnego robotnika za noc z kurtyzaną (meretrix) wyższej klasy.
3. Spintriae — tajemnicze żetony
Wokół brązowych i mosiężnych żetonów zwanych spintriae — przedstawiających z jednej strony scenę erotyczną, z drugiej cyfrę rzymską — narosło wiele mitów. Popularna teoria głosi, że były to żetony do domów publicznych, używane by ominąć prawo Tyberiusza zakazujące wnoszenia monet z wizerunkiem cesarza do miejsc „nieczystych”. Należy jednak zaznaczyć, że jest to tylko jedna z hipotez — badaczka Clare Rowan w pracy From Caesar to Augustus (Cambridge University Press, 2019) wskazuje, że mogły to być żetony do gier lub upominki saturnaliowe. Żadna teoria nie jest dotąd definitywnie udowodniona.
4. Fascinus — fallus jako amulet
Dla współczesnego turysty w Pompejach czy na Forum Romanum widok fallusów wyrytych na drogach i nad drzwiami bywa konsternujący. Dla Rzymianina fascinus nie był symbolem obscenicznym, lecz potężnym amuletem apotropaicznym — chroniącym przed urokami, demonami i „złym okiem” (invidia). Dzieci nosiły amulety bulla i lunula z motywami fallicznymi, a wodzowie podczas triumfów mieli pod rydwanem drewniany fallus — by odwrócić zazdrość bogów. Temat szczegółowo omawia John R. Clarke w Roman Sex (Abrams, 2003).
5. Antykoncepcja i wyginięcie sylfium
Lekarz Soranos z Efezu (I–II w. n.e.) opisał w swoim Gynaikeía dziesiątki metod antykoncepcyjnych stosowanych przez Rzymianki — od tamponów nasączonych oliwą i miodem po preparaty ziołowe. Absolutną gwiazdą starożytnej „apteki” było sylfium — roślina z Cyrenajki o tak skutecznym działaniu antykoncepcyjnym i wczesnoporonnym, że Rzymianie doprowadzili ją do całkowitego wyginięcia już w I w. n.e. Jej cena przewyższała wagę srebra. Warto jednak zaznaczyć, że wyginięcie sylfium było prawdopodobnie wynikiem kombinacji nadmiernego zbioru, intensywnego wypasania i zmian klimatycznych — nie samego popytu antykoncepcyjnego.
6. Infamia — gwiazdy bez praw
Aktorzy, gladiatorzy, prostytutki i stręczyciele (lenones) dzielili ten sam status prawny: infamia — oficjalne pozbawienie czci i praw obywatelskich. Paradoksalnie, byli jednocześnie największymi seks-symbolami epoki. Poeci pisali, że gladiatorzy to „nocne marzenie rzymskich matron”, a krew poległego wojownika sprzedawano jako afrodyzjak. Arystokratki płaciły fortuny za nocne spotkania z ulubionymi gladiatorami, ryzykując gigantyczny skandal — i prawne konsekwencje związane ze statusem infamis partnera.
7. Największe tabu: seks oralny
O ile stosunki seksualne z niewolnikami były normą, o tyle seks oralny stanowił jedno z największych tabu wolnych Rzymian. Usta wolnego obywatela były „święte” — służyły do przemawiania na Forum, składania przysiąg i całowania dzieci. Mężczyzna uprawiający cunnilingus był w satyrach Marcjalisa i Juwenalisa celem bezlitosnych drwin. Najgorszą obelgą w łacinie nie było przekleństwo seksualne, lecz cinaedus (mężczyzna zniewieściały) lub zarzut „nieczystych ust” — co w tym kontekście nabiera szczególnego znaczenia.
8. Cesarskie ekscesy — i ich źródła
Kaligula miał zamienić część pałacu na Palatynie w dom publiczny, zmuszając żony senatorów do nierządu. Messalina — według Pliniusza Starszego (Naturalis Historia X.172) i Juwenalisa (Satyry VI) — miała wygrać całonocny „konkurs” z najsłynniejszą prostytutką Rzymu. Heliogabal (III w. n.e.) miał szukać lekarza gotowego wykonać na nim operację korekty płci. Wszystkie te relacje należy czytać z dużą rezerwą: Pliniusz i Juwenalis byli satyrykami, nie kronikarzami, a informacje o Heliogabale pochodzą z Historia Augusta — źródła uznawanego przez współczesnych historyków za w znacznej mierze fabularyzowane i tendencyjne. Skandale cesarzy były dla starożytnych autorów narzędziem politycznej krytyki, nie reportażem.
9. Depilacja i kosmetyki — wojna z włosem
Standardy piękna wymagały od Rzymianek (i eleganckich mężczyzn) niemal całkowitej depilacji ciała. Włosy pod pachami i w okolicach intymnych uważano za barbarzyństwo. Do depilacji używano pęset (vulsellae), żywicy oraz kremów na bazie toksycznego arszeniku i wapna palonego — o skutkach ubocznych, które można sobie wyobrazić. Owidiusz w Ars Amatoria bezpośrednio instruował Rzymianki, by dbały o gładkość i nie pozwalały, by „z pach unosił się zapach capa” — co brzmi jak pierwsza w historii reklama dezodorantu.
10. Floralia — festiwal bez cenzury
Coroczne igrzyska ku czci bogini Flory, obchodzone na przełomie kwietnia i maja, były jedynym momentem w roku, kiedy rzymski rygor społeczny całkowicie kapitulował. Na scenach teatrów podczas Floraliów występowały nagie aktorki i prostytutki, wykonując obsceniczne tańce. Tłum domagał się zrzucania szat, a zamiast chleba rzucano w widzów grochem i wyką — symbolami płodności. Był to publiczny, usankcjonowany wentyl bezpieczeństwa dla napięć społecznych, które na co dzień trzymał w ryzach rygorystyczny kodeks mos maiorum.
💡 Czy wiesz, że…
Słowo „fornikacja” pochodzi bezpośrednio z architektury Rzymu. Uboższe prostytutki, których nie było stać na pokój w lupanarze, szukały klientów pod łukami miejskich budowli, akweduktów i teatrów. Architektoniczne łuki to po łacinie fornices. Stąd blisko było już do czasownika fornicari — „szukać uciechy pod łukami” — i do jego chrześcijańskich następców w językach nowożytnych Europy.
Źródła: Craig A. Williams, Roman Homosexuality, Oxford University Press, 1999 · John R. Clarke, Roman Sex, Abrams, 2003 · Soranos z Efezu, Gynaikeía · Clare Rowan, From Caesar to Augustus, Cambridge University Press, 2019 · Pliniusz Starszy, Naturalis Historia · Owidiusz, Ars Amatoria · Marcjalis, Epigrammata · Juwenalis, Saturae
Chcesz poznać starożytny Rzym osobiście? Zarezerwuj wycieczkę z licencjonowanym przewodnikiem — z ponad 30-letnim doświadczeniem w opowiadaniu historii, których nie znajdziesz w podręcznikach.