Jest w Rzymie wzgórze, które od niemal trzech tysięcy lat z uporem powtarza ten sam numer: najpierw jest niczym, potem jest wszystkim. Palatyn zaczął jako pasterskie pastwisko z kilkoma chatami z gliny i słomy, a skończył jako synonim absolutnej władzy — i to na tyle skutecznie, że jego łacińska nazwa, Palatium, żyje do dziś w angielskim palace, francuskim palais, włoskim palazzo i naszym polskim „pałacu”. Stoi tu też świątynia egzotycznej bogini, spalony dom Nerona i monumentalna fasada, po której nie został nawet kamień — czyli mamy się czym zająć.

Palatyn w skrócie
- Co to jest: legendarne wzgórze narodzin Rzymu i kompleks cesarskich pałaców.
- Gdzie jest: między Forum Romanum a Circus Maximus.
- Ile czasu: 1,5–2 godziny; razem z Forum Romanum nawet 3 godziny.
- Bilet: zwykle razem z Forum Romanum, opcjonalnie z Koloseum.
- Najlepszy widok: trzy tarasy, na Forum Romanum, na Circus Maximus i na Plac Ust Prawdy.
- Dla kogo: obowiązkowe dla miłośników historii; przyjazne też dla dzieci (zieleń, ławki, miejsce do pobiegania).
Menu strony
Romulus, wilczyca i pierwsza nieruchomość w historii Rzymu

Tradycja, spisana wieki później przez Liwiusza i Plutarcha, jest znana nawet tym, którzy nigdy nie otworzyli książki o Rzymie: bliźniacy Romulus i Remus, wnukowie zdetronizowanego króla Alba Longi, zostają z rozkazu uzurpatora Amuliusza wyrzuceni do Tybru. Rzeka oszczędza ich, wilczyca karmi, pasterz Faustulus wychowuje. Gdy dorastają i odzyskują tron dziadka, postanawiają założyć własne miasto — i tu zaczyna się pierwszy w historii Rzymu spór o nieruchomość. Remus stoi na Awentynie i widzi sześć sępów. Romulus stoi na Palatynie i widzi dwanaście. Liczba wygrywa z pierwszeństwem, Romulus wyznacza pługiem świętą bruzdę wokół wzgórza (rytuał sulcus primigenius, zapożyczony, jak twierdzi tradycja, od Etrusków), a kiedy Remus drwiąco przeskakuje przez tę żałośnie wąską fosę, brat zabija brata. Pierwszy spór graniczny w dziejach Rzymu rozstrzygnięto bratobójstwem — co, trzeba uczciwie przyznać, ustawiło poprzeczkę rzymskiej polityki na całe następny tysiąclecie.
Tak powstała legendarna Roma Quadrata — „kwadratowy Rzym” — pierwotne miasteczko ograniczone murem ciągnącym się wokół szczytu Palatynu. Rzymianie datowali to wydarzenie na 21 kwietnia 753 r. p.n.e. i co roku świętowali je podczas Parylii, święta pasterskiej bogini Pales.
Skromny dom cesarza, czyli polityka przebrana za prostotę
Pół tysiąclecia później Palatyn był już dzielnicą willową rzymskiej elity — a w 36 r. p.n.e., kupił tu dom także Oktawian, przyszły August. Działkę po dawnym domu mówcy Hortensjusza miała wkrótce uderzyć błyskawica. August, mistrz politycznego PR-u na skalę, jakiej Rzym wcześniej nie widział, ogłosił to znakiem od Apollona i wzniósł na tym miejscu świątynię Apollina Palatyńskiego, łącząc ją prywatną rampą ze swoją rezydencją (mieszkam z bogiem po jednym dachem – czyż nie jestem i ja bogiem?).
Swetoniusz w Żywotach cezarów (August, 72) z dziwną satysfakcją podkreśla skromność tego mieszkania: krótkie portyki ze zwyczajnego kamienia z Alby, żadnych marmurów, żadnych wyszukanych podłóg, ta sama sypialnia używana zimą i latem przez ponad czterdzieści lat. Tylko że wykopaliska z lat pięćdziesiątych XX w. odkryły kompleks o powierzchni blisko 8600 m², zorganizowany wokół dwóch perystyli, z wyrafinowanymi freskami drugiego stylu pompejańskiego — łącznie z tzw. Salą Masek i Salą Perspektyw. Jak na chatkę pasterza to nawet niezła nieruchomość. Współcześni badacze spierają się nawet, czy odkopany budynek to w ogóle prywatna rezydencja Augusta, czy raczej pawilon ceremonialny przy świątyni — co oznacza, że nie jesteśmy dziś do końca pewni, w czyjej sypialni właściwie stoimy. Ale to chyba najbardziej rzymska rzecz, jaka mogła się przydarzyć temu wzgórzu: nawet skromność okazała się tu starannie zaprojektowanym przekazem politycznym.



Domus Tiberiana i Clivus Victoriae — zapomniany, pierwszy pałac

Pierwszy prawdziwy pałac cesarski na Palatynie nie należał jednak do Augusta, lecz do jego przybranego syna, Tyberiusza — i, co typowe dla tego wzgórza, dziś jest jedną z najsłabiej zbadanych rezydencji cesarskich, bo wciąż w dużej części leży pogrzebany pod renesansowymi Ogrodami Farnese.
Zalążkiem późniejszej Domus Tiberiana była rezydencja Tyberiusza Klaudiusza Nerona, ojca przyszłego cesarza Tyberiusza, w północno-zachodniej części Palatynu. Dopiero kolejni mieszkańcy i władcy — zwłaszcza Kaligula, Klaudiusz i Neron — rozbudowywali ten zespół, aż stał się jednym z pierwszych wielkich pałaców cesarskich na wzgórzu.
Po Klaudiuszu i Neronie pałac zyskał bardziej monumentalny charakter. Gdy jednak Domicjan wzniósł swój kolosalny Pałac Flawiuszów, Domus Tiberiana spadła do roli rezydencji pomocniczej. Hadrian, wielki budowniczy i jeszcze większy fan monumentalnych gestów, przerzucił nad biegnącą tu starożytną ulicą Clivus Victoriae — jedną z najstarszych dróg Palatynu, łączącą wzgórze z Velabrum i Forum Boarium — potężne arkady, by powiększyć pałac w stronę północną.
Budowla przetrwała jako rezydencja nawet po upadku zachodniego cesarstwa: w VIII wieku mieszkał tu jeszcze papież Jan VII, zanim w połowie XVI wieku kardynał Alessandro Farnese zasypał jej ruiny pod swoimi ogrodami. Pierwsze systematyczne wykopaliska przeprowadził tu w latach 60. XIX wieku Pietro Rosa na zlecenie Napoleona III, odsłaniając wysokie na 20 metrów mury oporowe, które dziś stanowią efektowne tło dla Forum Romanum.
Dom przejściowy, który spłonął — Domus Transitoria Nerona
Zanim Domicjan zbudował swój kompleks, na tym samym miejscu stał już jeden spektakularny pałac — i spłonął, niemal nie zdążywszy się zestarzeć. Neron, krótko po objęciu władzy, zaczął łączyć swoją rezydencję na Palatynie z posiadłościami na Eskwilinie korytarzem-pałacem, który starożytni nazwali wprost Domus Transitoria — „dom przejściowy”, bo zachował pomiędzy zabudowaniami wąski przesmyk dla publicznej ulicy.
Wielki pożar Rzymu w 64 r. n.e. zniszczył Domus Transitoria niemal całkowicie — co dało Neronowi pretekst (a złośliwi współcześni dodawali, że może i okazję) do wzniesienia jeszcze większego Domus Aurea. Z domu przejściowego Nerona zostało więc tylko to, co przetrwało zakopane pod fundamentami jego następców: kolejna warstwa archeologiczna, przez którą trzeba się przekopać, by dotrzeć do wcześniejszego Rzymu.
Domicjan, „pan i bóg”, oraz narodziny słowa „pałac”
Jeśli Augustus udawał skromność, to ostatni z Flawiuszów, Domicjan, nie miał takich kompleksów. Między 81 a 92 r. n.e. jego nadworny architekt Rabiriusz wzniósł na szczycie Palatynu kompleks, który dziś dzielimy umownie na dwie części.
Domus Flavia to skrzydło publiczne, zbudowane wokół wielkiego perystylu z fontanną w układzie przypominającym labirynt: znajdziemy tu monumentalną Aula Regia, gdzie cesarz przyjmował petentów siedząc w głębokiej apsydzie, salę sądową zwaną Bazyliką oraz słynne Cenatio Iovis — bankietową „Salę Jowisza”, tak ogromną, że poeta Marcjalis żartował (a w gruncie rzeczy schlebiał), iż sąsiedni pałac samego Jowisza na Kapitolu wygląda przy niej skromnie.
Domus Augustana to z kolei prywatne skrzydło cesarza, rozplanowane na dwóch poziomach wokół własnego perystylu z basenem — i, co najważniejsze dla naszej historii, zbudowane tak, by jego fasada bezpośrednio górowała nad Circus Maximus. Cesarz miał tam swoją prywatną lożę, pulvinar, połączoną krytym przejściem z pałacem, dzięki czemu mógł oglądać wyścigi rydwanów bez konieczności mieszania się z tłumem dziesiątek tysięcy widzów w dolinie poniżej.
Kolorowe marmury importowane z całego basenu Morza Śródziemnego, złoto, sale o wysokości kilkunastu metrów — to już nie była polityczna skromność, to była polityka przepychu. Domicjan kazał się tytułować dominus et deus, „pan i bóg”, a Pliniusz Młodszy zauważał, że cesarz wycofywał się do swoich prywatnych komnat w stanie, który można by streścić jako koktajl strachu, pychy i nienawiści do ludzkości. Cztery lata po zakończeniu budowy własnego, najbardziej olśniewającego pałacu w basenie Morza Śródziemnego, Domicjan został zamordowany przez własnych dworzan — niemal w tych samych korytarzach, które miały go chronić.
Głęboko pod fundamentami tego kompleksu, w pomieszczeniach byłej szkoły dla cesarskich paziów (Pedagogium), zachowało się przy tym coś znacznie mniej dostojnego: wyryte na murze graffito z początku III wieku, przedstawiające ukrzyżowanego człowieka z głową osła, podpisane po grecku: „Aleksamenos oddaje cześć swojemu bogu”. Najstarszy znany wizerunek ukrzyżowania w historii sztuki okazuje się więc być antychrześcijańskim żartem niewolnika.
To właśnie od tego kompleksu — i od łacińskiej nazwy wzgórza, Palatium — wzięło początek samo słowo „pałac”. Każdy kolejny cesarz rzymski mieszkał odtąd dosłownie „na Palatynie”, aż określenie miejsca stało się określeniem funkcji: tam, gdzie mieszka władca. Stąd angielskie palace, francuskie palais, włoskie palazzo, hiszpańskie palacio i nasz polski „pałac”. Niewielu władców w historii zdołało zostawić po sobie trwałe miejsce w słowniku — Domicjanowi, choć damnatio memoriae miało wymazać jego imię z rzymskiej pamięci, udało się to przypadkiem, via architektura.

Fasada dla rodaków z Afryki — Septizonium

Na południowym podnóżu Palatynu, tam gdzie Via Appia wpadała do miasta, w 203 r. n.e. Septymiusz Sewer wzniósł budowlę, która niczego nie broniła, nikogo nie mieściła i niczemu konkretnemu nie służyła — a właśnie to było jej zadaniem. Septizonium (zwane też Septizodium) było trzykondygnacyjną, ociekającą marmurem numidyjskim, egipskim granitem i purpurowym porfirem fasadą-kulisą o szerokości około 95 metrów i wysokości 30 metrów, w której siedmiu niszach stały posągi planet — Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna — stąd nazwa. Budowla nie miała żadnej funkcji mieszkalnej; maskowała tylko masywne, znacznie mniej fotogeniczne mury oporowe pałacu cesarskiego i term seweriańskich. Cel był czysto propagandowy: Septymiusz Sewer, pochodzący z afrykańskiej Leptis Magna, chciał, by jego rodacy przybywający do Rzymu Via Appia poczuli się od razu rozgromieni wielkością nowej dynastii (zgodnie z planem budowla miała też być monumentalną bramą na Palatyn — plan spalił jednak na panewce, gdy pod nieobecność cesarza lokalny prefekt postawił w centralnej niszy jego posąg, na zawsze blokując przejście; lojalność czasem szkodzi bardziej niż zdrada).
Najmroczniejszy epizod w historii budowli rozegrał się w 1241 r., gdy ród Frangipane, władający wówczas ruinami jako fortecą, uwięził w nich kardynałów na konklawe. Latem, w dusznym upale, deszcz przeciekający przez dziurawy dach mieszał się — jak donoszą źródła — z moczem strażników obozujących na górnych galeriach. Jeden z kardynałów zmarł, a wybrany w tym piekle papież Celestyn IV przeżył na urzędzie zaledwie szesnaście dni.
Ostateczny wyrok na Septizonium wydał w latach 1585–1590 papież Sykstus V, który — pod kierunkiem architekta Domenico Fontany — kazał je całkowicie rozebrać, by zdobyć materiał na własne projekty budowlane. Kolumny i marmury posłużyły między innymi do rozbudowy Bazyliki św. Piotra oraz renowacji Kolumny Marka Aureliusza. Dziś po Septizonium nie ma już śladu na powierzchni ziemi — jedynym świadectwem jego wyglądu są renesansowe ryciny wykonane tuż przed rozbiórką.
Egzotyczna bogini przybywa do miasta — Świątynia Cybeli

W 205 r. p.n.e., w najczarniejszym momencie wojny z Hannibalem, gdy — jak donosili przerażeni Rzymianie — z nieba sypały się kamienie, senat sięgnął po środek ostateczny: Księgi Sybillińskie. Wyrok był jasny: trzeba przywieźć do Rzymu czarny kamień Wielkiej Matki, frygijską boginię Kybele (Magna Mater), czczoną w odległym Pessinos. Statek z boginią — a ściślej z meteorytem, w którym miała rezydować — dopłynął do ujścia Tybru, a najznamienitsze rzymskie matrony osobiście, z rąk do rąk, przeniosły go do miasta, co Liwiusz opisuje ze szczegółami godnymi reportera (Ab Urbe condita, XXIX, 14). Czarny kamień złożono tymczasowo w pobliskiej Świątyni Zwycięstwa, a właściwą świątynię Kybele wzniesiono na południowo-zachodnim narożniku Palatynu — gotową w 191 r. p.n.e., dokładnie pomiędzy późniejszą Domus Tiberiana a legendarną Chatką Romulusa.
Senat, zawsze podejrzliwy wobec orientalnych emocji religijnych, formalnie zakazał obywatelom rzymskim zostawania kapłanami bogini — jej samookaleczający się kapłani, galli, byli zbyt egzotyczni nawet dla skądinąd tolerancyjnych Rzymian — co nie powstrzymało entuzjazmu publiczności na dorocznych Ludi Megalenses, świątecznych przedstawieniach teatralnych, dla których Plaut i Terencjusz napisali kilka swoich najlepszych komedii. Świątynia spłonęła dwukrotnie — w 111 r. p.n.e. i w 3 r. n.e. — a po drugim pożarze odbudował ją sam Augustus, najgorliwszy wyznawca kultu wśród rzymskich władców, który kazał uwiecznić swoją żonę Liwię w posągu przedstawiającym ją jako samą boginię. Ironia historii: największy promotor tradycyjnej rzymskiej skromności sponsorował na własnym wzgórzu kult zagranicznej bogini z orszakiem eunuchów. Bezgłowy posąg Kybele, znaleziony w pobliżu fundamentów świątyni, można dziś zobaczyć w Muzeum Palatyńskim.
Renesansowy ogród na grobie imperium — Ogrody Farnese
Po upadku zachodniego cesarstwa pałace popadały w ruinę przez wieki, aż w 1550 r. kardynał Alessandro Farnese, wnuk papieża Pawła III, wykupił północną część wzgórza, kazał zasypać ruiny pałacu Tyberiusza i zlecił architektowi Jacopo Barozziemu da Vignola zaprojektowanie tarasowego ogrodu włoskiego. Tak powstały Orti Farnesiani — jeden z pierwszych prywatnych ogrodów botanicznych w Europie, z woliernami pełnymi egzotycznych ptaków importowanych z Ameryki, nimfeami, podziemnymi przejściami i kolekcją antycznych posągów (dziś w większości w Muzeum Archeologicznym w Neapolu). Trudno o lepszą ironię historii: wzgórze, na którym narodził się Rzym i na którym żyli ludzie tytułujący się bogami, kilkanaście wieków później zamieniło się w prywatny hobby-projekt kardynała-ornitologa.
Ogrody podupadły w XVIII wieku, a XIX-wieczne wykopaliska archeologiczne dokończyły dzieła zniszczenia, odkrywając pod nimi to, czego szukały najbardziej — pałace cesarskie. Po latach zamknięcia jedna z najurokliwszych części ogrodów, Nimfeum Deszczu (Ninfeo della Pioggia) — podziemna, letnia sala bankietowa zaprojektowana przez architekta Girolama Rainaldiego, ozdobiona antycznymi rzeźbami i freskami, z fontanną naśladującą akustycznie kapanie deszczu — została gruntownie odrestaurowana i ponownie otwarta dla publiczności. To jeden z niewielu fragmentów renesansowego ogrodu, który przetrwał w prawie oryginalnej formie, i warto poświęcić chwilę, by go odszukać (pod monumentalnymi schodami prowadzącymi na Palatyn z Forum Romanum).
Tuż obok, w stronę Domus Tiberiana, prowadzi wejście do Kryptoportyku Neronińskiego — 130-metrowego, podziemnego, ozdobionego stiukami korytarza, którym cesarze (i ich zamachowcy: właśnie tu zamordowano Kaligulę) mogli się dyskretnie przemieszczać między rezydencjami.
Same Ogrody Farnese oferują zaś nie jeden, a trzy odrębne punkty widokowe:
– pierwszy, najsłynniejszy, patrzy w stronę Forum Romanum i jest jednym z najlepszych miejsc w Rzymie do podziwiania starożytnych ruin o zachodzie słońca;
– drugi, po przeciwnej stronie wzgórza, odsłania widok na dolinę Circus Maximus;
– trzeci, skierowany w stronę Piazza Bocca della Verità daje wspaniały widok w stronę kopuły Bazyliki św. Piotra w Watykanie.

Nie tylko ruiny — park, dzieci i pielgrzymi
I tu należy się Wam, Czytelnicy, małe wyznanie: Palatyn to nie tylko kupa gruzu do odhaczenia na liście zabytków. To prawdziwy, zielony park archeologiczny — z cyprysami, sosnami pinii, ławeczkami w cieniu i ptasim śpiewem, który zaskakująco kontrastuje z gwarem Koloseum tuż za rogiem. Po godzinie wpatrywania się w cesarskie marmury naprawdę warto usiąść na chwilę na ławce w Ogrodach Farnese i po prostu odpocząć.
To również jedno z niewielu miejsc w centrum antycznego Rzymu, gdzie spokojnie można zabrać dzieci: jest tu trawa, na której wolno przysiąść czy nawet się położyć, są alejki, którymi można pobiegać, są jaszczurki, koty i ptaki do obserwowania, i jest roślinność na tyle inna od tej znanej z Polski, by wzbudzić ciekawość najmłodszych.
Palatyn ma też coś do zaoferowania pielgrzymom. W jego północno-wschodniej części, na tarasie Vigna Barberini, stoi niewielki kościół św. Sebastiana (San Sebastiano al Palatino) — wzniesiony, według tradycji, w miejscu męczeństwa samego świętego. Co szczególnie wymowne, świątynia stoi dosłownie na gruzach pogańskiej Świątyni Słońca, którą w latach 218–222 wzniósł dla swojego ulubionego bóstwa, Sol Elagabalus, ekscentryczny młody cesarz Heliogabal (po jego śmierci przemianowanej przez następcę, Aleksandra Sewera, na świątynię Jowisza Mściciela). Trudno o bardziej wymowny symbol zwycięstwa chrześcijaństwa nad rzymskim panteonem niż kościół męczennika postawiony na fundamentach świątyni boga-słońca rozpustnego, nastoletniego cesarza.
Co warto zobaczyć na Palatynie dziś
- Dom Augusta (Domus Augusti) — odrestaurowane freski, otwarty od 2014 r., zamknięty w poniedziałki, wstęp wyłącznie z biletem Full Experience.
- Dom Liwii — sąsiednie skrzydło z mozaikami i freskami w drugim stylu pompejańskim, zamknięty we wtorki.
- Domus Flavia i Domus Augustana — monumentalne ruiny pałacu Domicjana, w tym ślady Aula Regia, Cenatio Iovis i wielkiego perystylu z widokiem na Circus Maximus.
- Domus Tiberiana — pierwszy pałac cesarski na wzgórzu, ponownie otwarty dla zwiedzających po latach prac konserwatorskich; w drodze do niego mijamy trasę dawnego Clivus Victoriae.
- Fundamenty Świątyni Cybeli — skromne, ale autentyczne pozostałości świątyni egzotycznej bogini, między Domem Liwii a Domus Tiberiana.
- Stadio Palatino — prywatny „stadion” ogrodowy cesarzy, raczej ozdobny park niż arena sportowa.
- Muzeum Palatyńskie — najważniejsze znaleziska z dwóch wieków wykopalisk, od żelaznych chat epoki żelaza po bezgłowy posąg Kybele i cesarskie portrety.
- Ogrody Farnese — trzy punkty widokowe (jeden na Forum Romanum, drugi na dolinę Circus Maximus, trzeci na Plac Ust Prawdy i kopułę Bazyliki Watykańskiej), odrestaurowane Nimfeum Deszczu i ławeczki w cieniu pinii, laurów, drzew oliwnych i cyprysów na chwilę odpoczynku.
- Kryptoportyk Neroniański — 130-metrowy podziemny korytarz ze stiukami, łączący dawne rezydencje, miejsce zamordowania Kaliguli.
- Kościół św. Sebastiana na Palatynie — na tarasie Vigna Barberini, na ruinach pogańskiej Świątyni Słońca cesarza Heliogabala.
Palatyn z perspektywy przewodnika
Po latach prowadzenia grup przez Forum Romanum i Koloseum to na Palatyn najtrudniej namówić turystów, którym kończy się czas — a to wielki błąd, bo to dosłownie ta sama warstwa historii, tylko widziana z góry, w cieniu drzew, a nie w pełnym słońcu placu. Lubię prowadzić tu grupy po południu, gdy światło robi się bursztynowe, ruiny rzucają długie cienie, a w Ogrodach Farnese można usłyszeć ptaki głośniej niż turystów. To moment, w którym Rzym przestaje być spektaklem i staje się miejscem do oddychania — czego trudno doświadczyć w kolejce do Koloseum.
Jak zwiedzać Palatyn: bilety, godziny i praktyczne wskazówki
Palatyn zwiedza się na ten sam bilet co Forum Romanum i Fora Cesarskie, a opcjonalnie również Koloseum. Standardowy bilet 24-godzinny (Colosseo + Foro Romano + Palatino) kosztuje obecnie ok. 18 €, z rezerwacją godzinową wymaganą tylko dla wejścia do Koloseum — na teren Forum i Palatynu można wejść w dowolnym momencie w ramach 24 godzin od pierwszego skanowania biletu. Obszar archeologiczny jest otwarty zwykle od 9:00 do 19:15 (ostatnie wejście 18:15) w okresie letnim, zimą krócej — ponieważ godziny i ceny zmieniają się sezonowo, aktualne dane sprawdzicie na stronie Bilety w Rzymie.
Niektóre obiekty (Dom Augusta, Dom Liwii, Muzeum Palatyńskie, Domus Tiberiana, Kryptoportyk Neroniański) należą do kategorii „SUPER” i wymagają biletu Full Experience oraz mają własne, ograniczone godziny otwarcia — a część z nich bywa zamknięta w określone dni tygodnia. Wstęp jest bezpłatny w każdą pierwszą niedzielę miesiąca, choć wtedy bilety odbiera się wyłącznie w kasie i bez możliwości wcześniejszej rezerwacji.
Istnieje też osobny bilet Forum Pass SUPER (18 € dorośli, 2 € młodzież 18-25 lat, gratis dzieci do 18 lat), który nie obejmuje Koloseum, ale w zamian otwiera dostęp do Forów Cesarskich oraz ekskluzywnych „miejsc SUPER” — Domu Augusta, Domu Liwii, Domus Tiberiana czy kościoła Santa Maria Antiqua — normalnie niedostępnych w zwykłym bilecie 24h do Koloseum-Forum-Palatynu.
Przed zakupem zawsze sprawdźcie aktualne ceny, godziny i dostępność obiektów specjalnych na oficjalnej stronie Parco archeologico del Colosseo.
Sprawdzona sztuczka przewodnika. Większość turystów rusza na Palatyn rano, prosto z kolejki do Koloseum, i ogląda go w pełnym słońcu, zmęczeni i bez cienia. Jeśli macie taką możliwość, zostawcie Palatyn na późne popołudnie: światło jest łagodniejsze, tłum mniejszy, a Ogrody Farnese — z ławeczkami w cieniu cyprysów — to najlepsze miejsce na odpoczynek przed kolejnym etapem zwiedzania siedmiu wzgórz Rzymu.
Czy warto zwiedzać Palatyn z przewodnikiem?
Sam teren Palatynu nie ma prawie żadnych tablic informacyjnych — bez kogoś, kto wie, gdzie szukać Domu Augusta, Świątyni Cybeli czy wejścia do Kryptoportyku Neronińskiego, łatwo przejść obok najciekawszych miejsc. Zarezerwujcie wycieczkę z licencjonowanym przewodnikiem — opowiem Wam o Romulusie, Domicjanie i Heliogabalu wprost pośród tych samych kamieni. Zobaczcie też inne Perły Rzymu, w tym sąsiadujące Forum Romanum i Kapitol, a pełny przegląd najważniejszych zabytków znajdziecie na stronie Co trzeba zobaczyć w Rzymie.
Najczęstsze pytania (FAQ)
Czym był Palatyn i dlaczego uznaje się go za kolebkę Rzymu?
Palatyn to centralne z siedmiu wzgórz Rzymu, na którym — według legendy spisanej przez Liwiusza i Plutarcha — Romulus założył miasto w 753 r. p.n.e. Wykopaliska potwierdzają, że wzgórze było zamieszkane już w epoce żelaza, w X–VIII w. p.n.e. Później stało się ekskluzywną dzielnicą willową, a od czasów Augusta — siedzibą cesarzy; z jego łacińskiej nazwy, Palatium, wzięło się słowo „pałac” w większości języków europejskich.
Czy Romulus naprawdę istniał i mieszkał na Palatynie?
Nikt nie wie tego na pewno. Archeolodzy odkryli na Palatynie ślady osadnictwa i archaicznych chat z epoki żelaza (X–VIII w. p.n.e.), które zgodnie z tradycją utożsamiano z legendarną Chatką Romulusa (Casa Romuli) i które Rzymianie przez stulecia świadomie konserwowali jako świętą relikwię. To jednak wciąż domysł, łączący archeologię z mitem, nie dowód na historyczność samego Romulusa.
Jaki związek ma Palatyn ze słowem „pałac”?
Łacińska nazwa wzgórza, Palatium, stała się synonimem cesarskiej rezydencji, odkąd kolejni władcy budowali tam swoje pałace — zwłaszcza po wzniesieniu kolosalnego kompleksu Domicjana w 92 r. n.e. Stąd angielskie palace, francuskie palais, włoskie palazzo, hiszpańskie palacio i polskie „pałac”.
Czym różni się Dom Augusta od Domus Augustana?
To dwa różne budynki, mylone nawet przez samych przewodników. Dom Augusta (Domus Augusti) to prywatna rezydencja pierwszego cesarza z I w. p.n.e. Domus Augustana to natomiast prywatne skrzydło znacznie późniejszego, ogromnego pałacu Domicjana z końca I w. n.e., zbudowanego częściowo na miejscu wcześniejszych domów Augusta — i tylko nazwą odwołującego się do tytułu „Augustus”, używanego później jako tytuł każdego cesarza.
Co się stało z Septizonium?
Septizonium, monumentalna fasada cesarza Septymiusza Sewera z 203 r. n.e., przetrwało w ruinie aż do XVI wieku, służąc średniowiecznemu rodowi Frangipane jako forteca. W latach 1585–1590 papież Sykstus V kazał je całkowicie rozebrać, by zdobyć marmur i kolumny na własne projekty budowlane, w tym rozbudowę Bazyliki św. Piotra. Dziś po budowli nie ma śladu na powierzchni ziemi.
Ile czasu potrzeba na zwiedzenie Palatynu i czy trzeba kupować bilet?
Na samodzielne zwiedzanie Palatynu warto zarezerwować 1,5–2 godziny, a razem z Forum Romanum nawet 3 godziny. Wstęp jest płatny — Palatyn zwiedza się na ten sam bilet co Forum Romanum, opcjonalnie połączony z Koloseum. Aktualne ceny i zasady wejścia znajdziecie na stronie Bilety w Rzymie.
Czy Palatyn jest dobrym miejscem na zwiedzanie z dziećmi?
Tak, w przeciwieństwie do wielu innych antycznych stanowisk Palatyn ma sporo trawy, cienia i alejek, po których można pobiegać — szczególnie w Ogrodach Farnese. To jedno z niewielu miejsc w centrum antycznego Rzymu, gdzie dziecko może się rozprostować, popatrzeć na jaszczurki i ptaki, a nie tylko maszerować od ruiny do ruiny.
Źródła i literatura
- Swetoniusz, Żywoty cezarów (De vita Caesarum), August, Kaligula, Neron, Domicjan.
- Tytus Liwiusz, Ab Urbe condita, ks. I oraz ks. XXIX (przybycie Kybele do Rzymu).
- Plutarch, Romulus.
- Kasjusz Dion, Historia rzymska.
- Historia Augusta, Życie Sewera.
- T.P. Wiseman, The House of Augustus: A Historical Detective Story.
- Filippo Coarelli, Roma – Una guida archeologica completa di Roma antica.
- Patrizio Pensabene, Culto di Cibele e Attis tra Palatino e Vaticano, „Bollettino di Archeologia Online” I, 2010.
- Mary Beard, SPQR: Historia starożytnego Rzymu.