Gdy myślę o rzymskiej dzielnicy Testaccio, pierwszym skojarzeniem jest koń ciągnący dorożkę na jednym z głównych skrzyżowań, zupełnie niewzruszony przepisami kodeksu drogowego. To jedna z bardziej malowniczych, wciąż żywo folklorystycznych dzielnic Rzymu – i, jak się okazuje, dzielnica dosłownie zbudowana na śmieciach starożytnego imperium.
Menu strony
Monte dei Cocci: wzgórze zrobione ze skorup
Nazwa dzielnicy pochodzi od łacińskiego testaceus – „zrobiony ze skorupy” – i to nie jest przenośnia. U stóp Awentynu, przy antycznym porcie rzecznym Emporium, od I w. n.e. piętrzyły się magazyny (horrea) pełne towarów płynących Tybrem z całego imperium. Wśród nich – oliwa z Hiszpanii, transportowana w glinianych amforach jednorazowego użytku: raz opróżnione, nie nadawały się do niczego. Pragmatyczni Rzymianie (przy rocznym spożyciu oliwy rzędu 22 kg na głowę) cementowali potłuczone skorupy wapnem i układali je w stos, który przez wieki urósł do 35 metrów wysokości i ok. 20 tysięcy m² powierzchni. Efekt: sztuczne wzgórze zbudowane niemal wyłącznie z odpadów – prawdopodobnie najlepiej udokumentowany przykład „segregacji śmieci” starożytnego świata.
W średniowieczu, gdy pamięć o antycznym porcie dawno wygasła, rzymianie – z typową dla siebie skłonnością do obwiniania Nerona o wszystko – uwierzyli, że wzgórze powstało z popiołów wielkiego pożaru Rzymu w 64 r. n.e. Stało się też scenografią Via Crucis: dla XIV-wiecznych pielgrzymów Monte dei Cocci doskonale nadawał się na rolę Golgoty.
Krwawe igrzyska i piąta ćwiartka: jak Testaccio wymyśliło rzymską kuchnię
Od 1256 r., z woli papieża Aleksandra IV, na szczycie wzgórza odbywały się Ludi di Testaccio – okrutna rozrywka, podczas której z góry spychano dziki, świnie, a nawet byki, które po dotarciu na dół czekała rzeź. Pod koniec XVII w. odkryto praktyczniejsze zastosowanie: glina ze scementowanych amfor utrzymywała we wnętrzu wzgórza stałą, chłodną temperaturę – Monte dei Cocci stał się gigantyczną naturalną piwnicą na wino.
Prawdziwy przełom przyniósł koniec XIX w. i budowa miejskiej rzeźni – Mattatoio. Robotnicy rzeźni dostawali jako część wynagrodzenia tzw. quinto quarto („piątą ćwiartkę”) – podroby i odpadki mięsne, których nie sprzedawano na rynku. W okolicznych osteriach przy Monte dei Cocci nauczono się z nich gotować – i tak, z czystej konieczności, narodziły się dziś kultowe dania rzymskiej kuchni: trippa, pajata i słynna coda alla vaccinara (ogon wołowy duszony po rzeźnicku). Nic w Rzymie się nie marnuje – nawet skorupy amfor i podroby potrafią stać się fundamentem tożsamości całej dzielnicy.
Wzgórze miało też mniej sielankowy epizod: podczas II wojny światowej na jego szczycie ustawiono kazamaty artylerii przeciwlotniczej, których platformy widoczne są do dziś.
Spacer po dzisiejszym Testaccio
Jarmarczne kramiki na głównym placu, koncerty lokalnej orkiestry dętej, staruszkowie grający w karty i kolorowe podwórka z suszącym się praniem za oknami – Testaccio wciąż zachowuje atmosferę autentycznej, robotniczej dzielnicy, mimo że dziś modnej wśród rzymskich dwudziesto- i trzydziestolatków. Przy via Lucca della Robbia 20 znajdziecie sklep z przyprawami z całego świata (Emporio delle Spezie), a na via Amerigo Vespucci historyczną lodziarnię Giolitti. Między via Volta, via Galvani, via Franklin i via Ghiberti działa nowoczesna hala targowa Nuovo Mercato.
W dawnych pawilonach Mattatoio mieści się dziś miejskie centrum sztuki współczesnej MACRO. Wokół wzgórza Monte dei Cocci działają liczne lokale gastronomiczne i rozrywkowe, a w niektórych z nich, dzięki przeszklonym ścianom, można podziwiać samą strukturę wzgórza od środka. Testaccio to też obowiązkowy przystanek dla kibiców A.S. Romy – na tutejszym, dziś mocno zapuszczonym stadionie, rzymskie Wilki zdobyły w 1942 r. swoje pierwsze mistrzostwo ligowe.
Fragmenty osobistych wrażeń z dzielnicy w tym artykule pochodzą od Blanki, przedrukowane za zgodą autorki ze strony autostradadelsole.com.
Testaccio dogodnie zaczyna się od Piramidy Gajusa Cestiusza (metro B „Piramida”), tuż obok której warto odwiedzić malowniczy Cmentarz niekatolicki.
Najczęstsze pytania (FAQ)
Skąd naprawdę wzięło się wzgórze Monte dei Cocci?
Ze skorup potłuczonych, jednorazowych amfor po oliwie z oliwek, głównie hiszpańskiej, wyładowywanych w pobliskim porcie Emporium od I w. n.e. Rzymianie cementowali skorupy wapnem, tworząc z czasem sztuczne wzgórze wysokie na 35 metrów.
Co to jest „quinto quarto” i jak wpłynęło na rzymską kuchnię?
To „piąta ćwiartka” – podroby i odpadki mięsne, które w XIX w. robotnicy pobliskiej rzeźni (Mattatoio) dostawali jako część wynagrodzenia. Gotowane w osteriach przy Monte dei Cocci, dały początek klasycznym daniom rzymskim: trippa, pajata i coda alla vaccinara.
Co dziś warto zobaczyć w Testaccio?
Muzeum sztuki współczesnej MACRO w dawnych pawilonach rzeźni, nowoczesną halę targową Nuovo Mercato, liczne restauracje i lokale wokół samego wzgórza oraz pobliską Piramidę Cestiusza i Cmentarz niekatolicki.
Chcecie posmakować prawdziwego, robotniczego Rzymu i usłyszeć więcej takich historii? Zarezerwujcie wycieczkę z licencjonowanym przewodnikiem po Testaccio i okolicy.
Zobacz jeszcze: Piramida Gajusa Cestiusza – Cmentarz niekatolicki – Cmentarze rzymskie






Mam pytanie: jaki jest adres muzeum MACRO? Szukam na mapie Rzymu i nijak nie znajduję go w dzielnicy Testaccio. Podobnie zresztą, jak stadionu AS Roma. Obydwa te obiekty znalazłam w północnej części Rzymu, a Testaccio jest raczej na południu, prawda?
Informacje o MACRO Testaccio są już nieaktualne – jedyna siedziba MACRO znajduje się w dzielnicy Salario (Nomentano), via Nizza 138
A.S. ROMA nie posiada własnego stadionu (gra na Stadio Olimpico)… ten „stadion” o którym mowa w artykule, to tylko pierwsze historyczne miejsce, na którym rozpoczęła się przygoda naszej dumnej drużyny…