Rzym – miasto wody gratis

Rzym – miasto wody gratis

Nosol rzymski
Nosol rzymski

Za darmo, za darmo, za darmo…. fontanienki

Rzym jest drogi. Drogie są hotele, restauracje, bilety wstępu….
Rzym jest drogi, ale jest też niezwykle hojny. Jak żadne inne miasto. Rzym rozdaje za darmo pitną, smaczną, ochłodzoną, mineralną wodę dla każdego spragnionego. Czy to mieszkaniec, turysta czy pielgrzym, a nawet czworonożny przyjaciel człowieka może zupełnie za darmo i bez kolejki napić się takiej wody.
Wystarczy tylko rozejrzeć się dookoła i wypatrzeć jedną z ponad 2500 fontanienek. Nie jest to wcale trudne, bo aż 1500 z nich to małe dzieła sztuki.
To słynne rzymskie „Nasoni” (Nosale). Nazwa wzięła się od kształtu wystającej metalowej części, przypominającej nos. Po raz pierwszy zainstalowano je w 1874 roku. Płynie z nich nieprzerwanie czysta pitna woda.
Woda z nasoni jest tą samą wodą, która dociera do mieszkań rzymskich, tą samą siecią wodociągów. Co roku przeprowadzanych jest około 130.000 laboratoryjnych badań wody, które poświadczają jej nieskazitelną czystość. Próbki wody pobierane są właśnie z tych nasoni.
Każdy nasone ma mały otwór w górnej części. Zatykając palcem płynącą wodę, zaczyna ona tryskać w górę tym małym otworkiem: w ten sposób picie staje się łatwe jak również higieniczne. Kto nie zna tego prostego triku, musi przyjąć śmieszną i niewygodną pozycję, aby ugasić pragnienie.
Proszę nie mylić fontanienek, nasoni, z dużymi rzymskimi fontannami. Z tych ostatnich wody pić po prostu nie należy.
Jeśli ktoś będzie niezadowolony ze smaku tego darmowego napoju, to tylko dlatego, że woda z nasoni nie jest gazowana

5 KOMENTARZE

  1. Uwielbiam Rzym. Byłem tam kilka razy z żoną i chyba do końca życia tam będziemy jeździć. Ta niby prozaiczna informacja, zamieszczona na tej stronie bardzo mnie zaciekawiła. Te fontanienki są faktycznie nieodłącznym elementem małej architektury. Zawsze mnie intrygowały. Nigdy nie traktowałem ich jako źródła wody pitnej, dopóki na Forum Romanum ktoś na naszych oczach nie napił się z kranika. Skoro on mógł i my też spróbowaliśmy. I … nic nam nie było! Po przeżyciach z Tunezji i Turcji – należących też do basenu Morza Śródziemnomorskiego – nauczyliśmy się bowiem, że woda w kranach jest dobra, ale nie dla Europejczyków. Po prostu inna mikroflora. Ale jak się okazało, Rzymianie mają wodę europejską, którą nasze brzuchy akceptują. Smak też trzeba polubić, ale na na Zeusa, gdzie napijesz się za free normalnej wody, która płynie nieprzerwanym strumieniem?

    PS. Niedawno słyszałem coś o zanikających zasobach pitnej wody w Polsce. Czy autorzy tego raportu słyszeli o zasadzie zachowania energii, która z pewnością dotyczy też zasobów wody, pieniędzy i innych naturalnych oraz odnawialnych skarbów Ziemi? Myślę, że Rzymianie wiedzą, że woda wylewana non stop do kanałów, nie zanika na zawsze.